Oficjalny Serwis zespołu Szymon Wydra & Carpe Diem :: Żyj chwilą, ale nie cudzą... || 04 09 2010, godz. 14:49
↓ Do dołu ↓
 
» www.wydra.pl « Napisz do Szymona Promocja i koncerty: Management tel. 0 606 618 607
 
Zaloguj się
 

 Nazwa użytkownika

 Hasło

 Zapamiętaj mnie


Nie masz u nas konta?
[ Zarejestruj się ]

Nie pamiętasz hasła?
[ Odzyskaj hasło ]

 

Menu główne
   

Zobacz:
 

Kliknij
Polecamy!
 

Wybrane z galerii
   

Sport
 
Zespół Szymon Wydra & Carpe Diem kibicuje drużynie

RKS Radomiak Radom
 


.: 29-08-2008 :: :: Zrecenzuj :: Drukuj bieżącą stronę :: Drukuj wszystko:.

Trzeba mieć w życiu cel

Dodane przez: alge E-mail autora URL autora

Szymon Wydra, wokalista, lider zespołu Carpe Diem – niedawno śpiewał w Żywcu. Podczas pobytu w mieście nad Sołą i Koszarawą znalazł czas dla „Super-Nowej”, opowiadając nam o swojej karierze muzycznej, polskim rynku muzycznym, o utalentowanej młodzieży, swym zdartym głosie i… marzeniach.

Witam serdecznie Szymon Wydra zespół Carpe Diem. Jak słychać po moim głosie, podczas koncertu dałem z siebie wszystko nie 100, ale 1000%, to więcej niż myślałem, że mam. A to dlatego że żywiecka publiczność wyzwoliła w nas taką ilość niesamowitej energii, że z tego powodu przedłużyliśmy koncert. Jak jest tak fajnie, to nie chce się schodzić ze sceny. Ma się chęci by grać i nie liczy się wtedy pogoda, tylko muzyka oraz ludzie dla których tu przyjechaliśmy. Jeśli jesteśmy komuś potrzebni, to wtedy tak łatwo ze sceny nie schodzimy. W naszym kraju jest naprawdę dużo ludzi, bardzo ambitnych i uzdolnionych nie tylko muzycznie, ale w ogóle. Wielokrotnie się o tym przekonuję właściwie, na każdym kroku. Gdziekolwiek jesteśmy, mamy do czynienia z różnorodnymi zespołami muzycznymi, wystawami plastycznymi młodych ludzi. Wielokrotnie szczęka opada człowiekowi z wrażenia, a zarazem żal ściska, że tak naprawdę realia w jakich żyjemy powodują, iż niewielu z nich uda się wybić i coś osiągnąć. Dlatego uważam, że nie ma recepty na przebój i sukces, gdyż jest to bardzo indywidualna sprawa. Zazwyczaj to jest tak, że w życiu rządzi przypadek. U nas też zrządził przypadek. Po prostu los tak chciał. Zdaję sobie sprawę także z tego, że 95% muzyków w tym kraju, bo mówię już teraz o muzykach, którzy pokończyli różne możliwe konserwatoria muzyczne, czyli są w pełni wykształceni - grają dzisiaj po weselach. Oczywiście z całym szacunkiem dla zespołów oraz muzyków weselnych, ale to na pewno nie jest szczyt marzeń osoby, która edukowała się całe życie, a w efekcie wylądowała gdzieś na wsi i gra walczyki. Mamy tutaj świadomość, że przecież nie to chodzi. Powtórzę zatem jeszcze raz, iż nie ma recepty na sukces. Jedyne co możemy zrobić, to wierzyć. Ja wierzę zawsze też byłem optymistą i nie ukrywam, że poniekąd jest to nasz największy sukces. Wiara niejednokrotnie pomogła nam przetrwać.
 
Carpe Diem to grupa ludzi, która nie została stworzona na potrzebę jakiś mediów, radia, czy telewizji, czy tez jakiejś powszechnie panującej mody. Zespół Carpe Diem ma 16 lat.  Mimo, iż przez 10 lat istnienia zespołu do 2001 roku bardzo często nasza działalność przypominała bicie głową w mur, gdzie nawet tynk nie odpadał. Dopiero w 2002 roku po 10 latach istnienia oraz grania na różnych festiwalach, zdobywania nagród ten tynk zaczął się powoli kruszyć i dzisiaj mieliśmy ten zaszczyt wystąpić w Żywcu. To też miedzy innymi dlatego, iż wierzyliśmy, że uda nam się kiedyś tu przyjechać i się udało.
Wierzymy jednak, że trzeba mieć marzenia. To zabrzmiało trochę truistyczne wiem, takie populistyczne gadki można mówić zawsze, ale ja powiem więcej. Należy w każdym momencie być przygotowanym na ich spełnienie. Jeśli więc mamy marzenia, to wierzmy, że kiedyś one się ziszczą. W innym razie możemy przeżyć dramat. Czego oczywiście nikomu nie życzę. Starajmy się więc zawsze być przygotowani  na spełnienie swoich marzeń i naprawdę wierzyć, że kiedyś się ziszczą. Sam jestem tego najlepszym przykładem. W życiu nie wolno się poddawać, żeby na ,,stare lata” nie pluć sobie w brodę, że się nie spróbowało. Nawet jeśli się nie uda, to nie będziemy mieć wtedy pretensji do siebie. Najgorzej jest mieć talent, a leżeć  w łóżku oraz należeć do tzw. ,,loży szyderców”, albo udawać, że jest się zniechęconym do wszystkiego i wszystkich. Tak nie można, trzeba walczyć. Ja walczyłem niejednokrotnie i dziś mogę powiedzieć, że zwyciężyłem. Nie wiem czy wojnę wygrałem, ale walkę na pewno. Dlatego warto dążyć, do realizacji swoich planów.
 
 
Zawsze staramy się by nasz kontakt z publicznością był jak najlepszy, a jeśli chodzi o muzykę, to tak jest ona moją pasją i uważam, że każdy jakąś pasję powinien mieć. Nie koniecznie taką, która doprowadza, do tego, że człowiek jest popularny. Nie, nie, nie. Można malować butelki, zbierać znaczki być wędkarzem, robić cokolwiek byle by być ponad to, co się robi z obowiązku dnia codziennego. Mamy wtedy gwarancje, że jesteśmy oryginalni i stoimy o krok przed szeregiem i że nie trafimy pod budkę z piwem. To jest taka rada dla wszystkich młodych ludzi. Ja jako młody chłopak chciałem być np. strażakiem, a później piłkarzem. Nawet grałem w drugiej lidze, ale w pewnym momencie stanąłem przed wyborem ,,złota piłka”, czy ,,złota płyta”. Wybrałem to drugie. W moim wieku wówczas  tzw. kariera piłkarza już by się kończyła, a muzykę można grać do końca świata i o jeden dzień dłużej, dlatego wybrałem muzykę. Wszystko zaczęło się, tak szczerze mówiąc, gdy miałem 8 lat. Zespół ,,Lady Punk” lansował wówczas swoją pierwszą piosenkę ,,Mniej niż zero”, wtedy postanowiłem, że zostanę ich gitarzystą. Rodzice postanowili mnie wówczas wysłać do szkoły muzycznej, gdzie nauczyłem się grać na gitarze. Tak, jestem gitarzystą i nigdy nie byłem nawet na jednej lekcji śpiewu. Nigdy nie edukowałem się wokalnie. To przypadek zrządził, że obecnie jestem wokalistą i dziś wszyscy słuchacze z tym mnie kojarzą. A jeśli chodzi o przełomowy moment, to trudno mi stwierdzić, który to był tak naprawdę. Na pewno epizodem bardzo ważnym na muzycznej drodze zespołu Carpe Diem był program „Idol”. Pierwszy muzyczny program w tym kraju, który wywołał takie poruszenie.  Pamiętam jaki to był szok, komercyjny nokaut. Wszyscy wtedy ,,walili” z pracy, kościołów na ,,Idola”. Widziałem wówczas słupki popularności, gdzie reklamy ,,Idola” były częściej oglądane, niż wiadomości w TVP 1. To był po prostu szok, a ja miałam to szczęście, że dostałem się do pierwszej trójki. To też był bardzo ważny moment, bo wtedy ludzie nie poznali mnie, tylko jako muzyka, ale jako człowieka. Jednym się spodobałem innym nie, ale większości przypasowałem. Trafiłem do pierwszej trójki i sklasyfikowano mnie najwyżej spośród wszystkich biorących w konkursie udział facetów. Pamiętając o tym trzeba to wszystko docenić. Choć liczy się każdy dzień nie tylko ,,Idol”, czy ,,Szansa na Sukces”, której tez jestem zwycięzcą, ale każdy dzień.

 

Anna Maślanka

http://www.super-nowa.pl


Zamieszczone na stronie znaki towarowe i loga graficzne są własnością ich autorów. Strona powstała w systemie MDPro
Wykonanie oraz dodatkowe kodowanie - Marek Kusak (Maro) - 2004. Projekt Logo CD - Bartłomiej Katana, obróbka graficzna - Maro. Współpraca Anna Kęsek (Alge)