Szymon Wydra: Mam wiele fanek - wywiad Dziewczyna
Dziewczyna: Udział w “Idolu” to była świetna zabawa czy praca?
Szymon Wydra: Zdecydowanie to drugie. Są jednostki wojskowe, w których jest lżej niż w tym programie. Ale ta szkoła życia bardzo mi się przydała. Przede wszystkim stałem się bardziej odporny psychicznie. To ważne.
Dziewczyna: Czyżbyś był podatny na stres?
Szymon Wydra: Pewnie! Jestem wrażliwym chłopakiem (jak każda zodiakalna Ryba) i zawsze martwię się, czy to, co śpiewam i jak zachowuję się na scenie, spodoba się publiczności. Ona jest przecież na wagę złota!
Dziewczyna: A co robisz po “Idolu”?
Szymon Wydra: Wraz z moim zespołem Carpe Diem, z którym jestem związany od dziesięciu lat, nagrywam płytę. Chłopaki grają, ja piszę teksty. Chciałbym, by moja muzyka wciągała ludzi, by każdy słuchacz znalazł w niej coś dla siebie. No i oczywiście, pragnę mieć rzeszę fanów.
Dziewczyna: Na brak popularności chyba nie możesz teraz narzekać?
Szymon Wydra: Mam mnóstwo fanek. Piszą do mnie listy, proszą o autografy (czasem np. na biuście), zaczepiają mnie na ulicy...
Dziewczyna: A jak z tą popularnością radzi sobie Twoja rodzina, przyjaciele, dziewczyna?
Szymon Wydra: Z dziewczyną jest problem,,, bo jej nie ma. Przyjaciele są wyrozumiali, a rodzice cieszą się, że spełniają się marzenia ich syna.