Szymonowi nie odbiło
alge, fanclub@wydra.pl , http://www.wydra.pl/fanklub/carpe_diem_index.htm



SZYMONowi nie odbiło

wywiad ze Słowa Ludu 16.01.2004

Z Szymonem Wydrą, wokalistą, członkiem istniejącego od kilkunastu lat zespołu Carpe Diem, Idolem z pierwszej dziesiątki I edycji, na kilka tygodni przed ukazaniem się drugiej płyty rozmawia ANNA NOWSKA.

Styczeń, rok 2004. Co się dziś dzieje w muzycznym życiu Szymona Wydry?

Razem z zespołem jestem bardzo, bardzo przygotowany do wydania drugiego krążka. Mamy wizję i każdy dzień poświęcamy jednemu celowi - pracy nad płytą. Powinna się ukazać w pierwszej połowie roku.

Już wiesz, że estrada, koncerty, praca w studiu nagrań to twoja droga życiowa? Temu chcesz teraz poświęcić swój czas?

Nie tylko teraz. Chciałem to robić od dawna. Od dwóch lat gramy więcej niż mniej. I na razie tylko odpukać na szczęście. Carpe Diem powinno zbliżać się do ludzi, zarażać ich muzyką. Wtedy znaki zapytania w oczach niektórych może szybciej znikną, niż się pojawiły.

Ty i zespół macie z tego pieniądze? Jesteście ludźmi estrady, a tacy uważani są za bogatszych od przeciętnego Polaka.

A dlaczego?

Bo - według przeciętnej opinii - to nie problem zagrać kilka koncertów, dostać dobre stawki, telewizja dobrze zapłaci.

W wywiadach pytanie o pieniądze pada niemal zawsze. I zawsze mnie to denerwuje. “Godzinka” koncertu nikomu jeszcze nie przyszła łatwo. Występ jest poprzedzony ciężką harówką, nienormowanym czasem pracy, godzinami w trasie. Warsztat pracy mamy wszędzie, bo wszędzie przychodzą nam do głowy twórcze pomysły. Rozmowa z tobą to też moja praca - opowiadam jak pracujemy, co chcemy jeszcze zrobić, jak wygląda nasz dzień lub jak się zaczęła przygoda z muzyką. Tylko, że im więcej pytań o pieniądze lub bardzo łatwe zyski, to ja tym bardziej staję się nieufny. Podwójnie, ba chyba już nawet potrójnie.

Czy zapytałam, ile zarabiasz? Nie. Chciałam wiedzieć, czy ty i twoi koledzy z zespołu możecie się z tego utrzymać.

Pięć procent populacji muzycznej w tym kraju zarabia dobre, naprawdę dobre pieniądze. Pozostali, mimo że są znani z telewizyjnego okienka, mają zyski bardzo zwyczajne. Zdobywają je późną wiosną, potem latem. Szymona Wydrę, mimo że ciężko pracuje, nie stać, by przyzwoicie ogrzać swoje mieszkanie. To powinno dać do myślenia tym, którzy myślą, że jest inaczej.

I nadal będziesz utrzymywał, że scena i bezpośredni kontakt z publicznością spełnienie marzeń twoje życia?

Zawsze i wszędzie. Ja to kocham!

Za co? Co jest w tym godne wielkiego uwielbienia? Dlaczego warte jest to poświęceń i picia herbaty w niedogrzanym mieszkaniu?

Każdy ma swoje miejsce na ziemi. To co robię, uważam, że czynię dobrze. Nic innego nie potrafię i nie chciałbym robić.

To nie jest odpowiedź.

Muzyka otworzyła mi ciekawą drogę. Zawsze istniało ryzyko, że będę stałym gościem osiedlowego pubu, kiedyś budki z piwem. Mnie muzyka nie pozwoliła na to.

Szymon i jego zespół wychodzi na scenę i ...

... nie chce z niej zejść.

Widziałam reakcję publiczności - świetnie się bawi w waszym towarzystwie.

Na dobry kontakt z publicznością pracujemy od lat. Nikt nikogo nie oszukuje, dajemy mnóstwo od siebie. Carpe Diem i utwory z naszej pierwszej płyty są znane. Jakich słów mam użyć, by papier oddał to, co czujemy - publiczność śpiewa razem z nami lub zamiast nas. Dopóki tego nie przeżyjesz, nie ma takiej teorii empatii, która pozwoli ci nasze uczucia zrozumieć. My to czujemy i dlatego kochamy scenę.    

Czekamy na nową twoją płytę i zespołu. Jak nad nią pracujecie? Kto pisze teksty?

Współpracujemy ze znanymi w Polsce autorami, kilka tekstów być może napiszę i ja. Tak było w przypadku pierwszej płyty. Chciałbym na nowej płycie zamieścić różne spojrzenia, nawet na te same tematy.

A jak powstaje muzyka?

Pracujemy nad nią wszyscy. Pomysły przychodzą w różnych miejscach, bo rodzą się w głowie. Większość utworów to kompozycje instrumentalistów - Zbyszka Suskiego, Marcina Linka i ja.

Niedawno zakończyła się III edycja "Idola". Co zdecydowało, że wziąłeś udział w programie?

Opowiem anegdotę - obejrzałem reklamę w telewizji tuż przed jednym z naszych koncertów w Warszawie. Po imprezie zagranej dla harleyowców - jak one wyglądają, można sobie wyobrazić, rano stawiłem się na castingu. Na przesłuchanie wszedłem po godzinie 21. Elżbieta Zapendowska pochwaliła mnie za charakterystyczną chrypkę... Dostałem od jurorów cztery razy TAK.

Gdybyśmy cofnęli czas, to zgłosiłbyś się jeszcze raz do "Idola"?

Oczywiście!

Dlaczego? Jest nabór do następnej edycji. Co byś poradził kolejnym kandydatom?

Bo młodzi wykonawcy w Polsce nie mają innej drogi promocji. Rodzime wytwórnie nie zatrudniają łowców talentów. I dzięki temu znane grupy, istniejące już wiele lat, nadal nagrywają, nawet jeśli między sobą się żrą i kłócą. "Idol" daje szansę nowym głosom. Ale prawdziwą szkołę przejdą dopiero po programie. Na przykład do dziś nie otrzymałem od czołówki trzeciej edycji informacji, w którą stronę muzyczną chcieliby pójść. Nie interesuje mnie czego słuchają, a to co chcą w życiu robić. Boję się, że nie mają o tym bladego pojęcia. Nie obwiniam ich za to w całości. Oni są tak młodzi.

Szymon Wydra i Carpe Diem od razu wiedzieli jaką drogą pójść?

Ona jest znana od 11 lat. Wspieramy się, rozumiemy, po tylu latach potrafimy razem pracować. Nie weszliśmy w układ z żadną wytwórnią. Jednej powierzyliśmy dystrybucję. I tak do końca nie wypaliło, bo nie we wszystkich sklepach można było kupić nasz krążek. Sprzedaż odbywała się - uwaga - na kartki. Ludzie zapisywali się na listę chętnych, bo nie wiadomo było ile płyt dostarczy dystrybutor. Mamy nadzieję, że z drugim krążkiem tak nie będzie.

Maszyna programu was nie wchłonęła.

Wszyscy, łącznie z producentem "Idola", uszanowali naszą decyzję, że nie chcemy podpisywać kontraktu, że nie wydaliśmy płyty z “obcymi” utworami, chociażby z banku piosenki. Szanują to największe polskie rozgłośnie. “Pozwól mi lepszym być” była 48 razy na liście przebojów w RMF. A piosenka nagrana z Alą Janosz? Ale Szymon Wydra i Carpe Diem nawet nikomu piwa za to nie postawił. A teraz konkurencyjna TVP II zaprosiła mnie do “Śpiewających fortepianów”. Program został nagrany. Niebawem będzie emitowany. Zaproszenie to dla mnie także wyraz szacunku.

Rozmawiałam z kilkoma osobami, które dobrze cię znają i to nie od dwóch lat. Powiedzieli krótko: Szymonowi nie odbiła palma.

Bo my nie jesteśmy zespołem castingowym, nie jesteśmy niczyimi dziećmi. Sami się stworzyliśmy. A na plotki nie zwracam uwagi. Jestem wobec grupy lojalny. Nie przyjąłem dwukrotnej propozycji Oddziału Zamkniętego. W Radomiu zespół jest znany, ale w Szczecinie już nie. Są osoby, które naszego zabiegu nie rozumieją. Trudno - Szynowi Wydrze nie odwaliło.    

RAMKA

Carpe Diem

12 lat temu Szymon Wydra i Piotr Dąbrówka z Radomia (laureat Złotego Prysznica Ogólnopolskiego Turnieju Śpiewających Poezję Łaźnia 2003) założyli grupę Carpe Diem. Przyświeca im hasło “Chwytaj dzień”. Od tego czasu przez zespół przewinęło się niemal 30 muzyków. Z czasem Carpe Diem wyrosło z poezji śpiewanej. Pamiętają świetnie koncerty ze Starym Dobrym Małżeństwem, mniej wtedy znanym szerszemu odbiorcy Adamem Nowakiem i Raz, Dwa, Trzy oraz Wolną Grupą Bukowiną. Potem przyszły propozycje grania jako support między innymi z rockowymi grupami: Perfekt, Lady Punk, Budka Suflera, Oddział Zamknięty, TSA, ONA, Closter Keller, Bajm. Szymon Wydra wystąpił też w telewizyjnej “Szansie na sukces”. Kilka lat temu dostał propozycję i wystąpił podczas "Szansy" na sylwestra  - to był program na żywo - w grupie 36 laureatów programu. Po niemal 10 latach było ich ponad 400. Szymon trafił do ścisłej czołówki.

RAMKA

Szymon Wydra

Gdy był uczniem II klasy szkoły podstawowej usłyszał Lady Pank w hicie “Mniej niż zero”. Wtedy oznajmił rodzicom: - Ja będę ich gitarzystą. Dziś jest dyplomowanym gitarzystą klasycznym. Zanim powstało Carpe Diem Szymon założył punkowy zespół Nadzieja. Istniał dwa lata.



2005 ©  Szymon Wydra & Carpe Diem
http://www.wydra.pl/