Jeśli myślisz tylko o pieniądzach, o namacalnym wymiarze bycia artystą to jest to twój koniec
alge, fanclub@wydra.pl , http://www.wydra.pl/fanklub/index.html



Jeśli myślisz tylko o pieniądzach, o namacalnym wymiarze bycia artystą to jest to twój koniec

 

Adam Dobrzyński rozmawia z Szymonem Wydrą z zespołu Carpe Diem

Adam Dobrzyński: Powiedziałeś kiedyś, że najgorsza rzecz, jaka może się przytrafić człowiekowi funkcjonującemu w mediach, to uderzenie wody sodowej do głowy. Znasz to uczucie?
Szymon Wydra: Tak właśnie uważam i wielokrotnie o tym mówiłem. A czy ja miałem już takie uczucie? Ciężko powiedzieć, jeśli chce się być absolutnie szczerym. Wydaje mi się, że nie. O ile mi wiadomo woda sodowa powinna znajdować się w szklance, a nie w głowie, i zawsze staram się o tym pamiętać.

Pytam nie bez powodu, bo choć zaczynałeś w pierwszej, kultowej już edycji programu „Idol”, dziś spokojnie można mówić o Tobie, po pierwsze – gwiazda, po drugie zaś – idol dla mas, a na pewno dla nastolatek…
„Idol” to start na szeroką skalę, tzw. medialne pokazanie. Natomiast nie zapominajmy, że Carpe Diem istnieje od 1992 r. To było potrzebne mnie i całemu zespołowi. Teraz faktycznie możemy powiedzieć, że zna nas cała Polska. Równo 10 lat czekałem na to, by tak się stało. Ale gdybym składał kwiaty pod szyldem „Idola”, byłoby to nie fair np. w stosunku do Eli Skrętkowskiej, która zauważyła mnie i dała szansę na pokazanie się w „Szansie na sukces” – a ten program był jednak wcześniej od „Idola”.

Jakie to uczucie, być sławnym? Czy w naszym kraju opłaca się takim właśnie być?
Jeśli myślisz tylko o pieniądzach, o namacalnym wymiarze bycia artystą, to jest to twój koniec. W tym momencie nie ma ani pieniędzy, ani sławy. Człowiek jako artysta zwyczajnie szybko się zeszmaci. Ja tego oczywiście nikomu nie życzę. To jest nasza praca i każdy chciałby mieć wymierne korzyści z tego, co robi i jak to wykonuje. Bo z jednej strony musi być przyjemność, radość z tworzenia, z drugiej zaś przekonanie, że to, co robię teraz, nie wywoła u mnie wstrętu za kilka lat. A jak do tego dodam – być może najistotniejszą sprawę – szacunek do słuchacza, to sam widzisz, że pieniądze już wymieniam na dalekim miejscu. Pierwsze trzy punkty mogą dać ci satysfakcję, szczęście i – być może – sławę, jak to ująłeś.
Krążek „Remedium” jest trzecim albumem Twoim i Carpe Diem. Mam nieodparte wrażenie, że te 11 piosenek zamieszczonych na nim to potencjalne hity…
Bardzo dziękuję. To była ciekawa sytuacja, jaka nas dotykała podczas twórczego procesu. Wiadomo, że nie od razu powstały wszystkie nagrania. Najpierw zrobiliśmy kilka, potem kolejne… Każdą partię naszych nowych piosenek wysyłaliśmy po kolej do wytwórni.
I pierwsze reakcje były podobne. Najpierw, że fajne, o… ten numer jest super…, a potem pytali – zwariowaliście? To ile tych singli mamy wam wydać? (śmiech). Strasznie nam miło, gdy ludzie, którzy nam zaufali, mówią, że na 11 nagrań siedem to potencjalne hity, a pozostałe nagrania to nie są typowe „zapychacze”, nie nadają się do radia, ale i tak dużo wnoszą do krążka „Remedium”.

Dzięki bardzo.
Pozdrawiamy Czytelników „Biznes Trendów”.



2008 ©  Szymon Wydra & Carpe Diem
http://www.wydra.pl/