Menu

Główna
Nowe
Osoby
Historia
Muzyka
Obrazki
Teksty
Media
Prasa
Idee
Koncerty
Spotkania
Fanclub
Zabawki
Sznurki
Alge

Wywiad z Szymonem z Radia BRW

Bartek P.: Jak wyglądała Twoja droga do sławy? Jak walczyłeś o możliwość wydania płyty?

Było to tak, nie mogę powiedzieć, że moja droga do tak zwanej sławy trwała tylko przez program Idol. Walczyłem o to jedenaście lat, od momentu, kiedy założyłem swój zespół Carpe Diem. Jest to stara ekipa, z 92 roku, ale nie lubię słowa sława, nie znoszę słowa kariera, ani showbusines umówmy się na wstępie. Są to terminy, do których się nie przyznaje i trzęsie mnie jak słyszę tego typu wyrazy. Ja bym chętnie je ze słownika usunął, ponieważ ja na tyle jestem skromnym i pokornym, że to, co mnie spotkało nazwałbym popularnością, a nie sławą.

Bartek P.: Czy uważasz, że start w programie Idol lub Szansa na sukces, jest lub może być dobrym początkiem kariery?

To jest temat rzeka, bardzo krótko mówiąc. Rynek debiutantów w Polsce jest beznadziejny. Mamy wszyscy VIVE, mamy MTV, mamy wszyscy zachodnie telewizje, w tym pudełku, które każdy ma w domu i te programy lansują zachód. W tym momencie polskie wytwórnie płytowe albo koncerny zagraniczne, które są w Polsce, nie muszą łożyć pieniędzy na polskich debiutantów, na wypromowanie ich twarzy, ponieważ wiąże się to z kosztami. Wystarczy, że telewizor wypromował kogoś z zachodu, a u nas wystarczy potem kogoś wydać, dlatego od pięciu lat, nikt, żaden zespół rockowy nie pojawił się na naszej scenie, po czym się nie utrzymał. Program Idol i Szansa na sukces można traktować jako ostatnią furtkę, żeby wypłynąć. Należy zawsze wierzyć w siebie i marzenia, ale ja, mimo, że jestem jednym ze zwycięzców tych dwóch programów to ja szczerze ubolewam, że te programy istnieją. Samo ich istnienie jest dowodem na to, że na naszym rynku debiutanckim jest po prostu beznadziejnie.

Bartek P.: W finale Idola przegrałeś. Dlaczego jednak to Twoja płyta odniosła większy sukces, niż płyta Ali Janosz?

Tutaj jest znowu sytuacja względna. Gdybym nie wygrał nie rozmawiałbyś teraz ze mną, nie zadzwoniłbyś do mnie. Jestem jednym ze zwycięzców, nie tylko ja, właściwie pierwsza dziesiątka, to już są w jakiś sposób zwycięzcy. Było nas dziewięć tysięcy osób, więc jeżeli zdamy sobie sprawę ile osób trzeba było w polu zostawić, przegranym polu, to w tym momencie naprawdę jest dobrze. Ja po pierwsze dostałem się do takiego etapu, kiedy już się nie odpada, a jedynie zajmuje miejsca. Po drugie z facetów, byłem sklasyfikowany najwyżej. Czy moja płyta jest fajniejsza od płyty Ali Janosz? To są kompletnie inne produkty, kompletnie inne krążki. Ona robi muzykę pop, ja muzykę zdecydowanie o charakterze rockowym, więc nie można porównywać psa do kota. Jedni lubią psy, inni koty, ale tak naprawdę to i to jest zwierzęciem domowym i się przyjmie. Każdy ma swoje miejsce na ziemi.

Bartek P.: Jak powstawała płyta? Jaki mieliście wpływ na końcowy efekt? Kto Wam pomagał?

Tutaj cieszę się strasznie z tego powodu, że każdy dosłownie każdy dźwięk jest dokładnie dźwiękiem całego zespołu, zespołu Carpe Diem. Nikt nie narzucał nam swojego widzi mi się, jak ten krążek ma wyglądać, jak ta muzyka na albumie ma brzmieć, w którą stronę ma pójść, do jakich ludzi. Zaufano nam jako muzykom, no, ale przecież, nie byliśmy debiutantami w sensie muzycznym. Na rynku muzycznym byliśmy znani, tylko nie było szczęścia, ani pieniędzy, żeby tę płytę wydać, więc zaufano nam i chyba dobrze, sprawdziło się.

Bartek P.: Gracie muzykę rockową. Jaki powinien być dzisiejszy rock, w jakim kierunku powinien się rozwijać?

Mówi się, że muzyka rockowa przegrywa. Może i tak. Rzeczywiście lata dziewięćdziesiąte, to głownie muzyka przeze mnie tak zwana disco z pola, przesłoniła inne dźwięki, dużo ambitniejsze. Przykro jest mi z tego powodu, ale nie uważam, że muzyka rockowa jest bez szans. Szansą dla muzyki rockowej są melodie. To nie są już lata siedemdziesiąte, lata osiemdziesiąte, gdzie była progresja. Ja uwielbiam progresje, ale to nie jest na nasz rynek. Muzyka rockowa powinna mieć lotne melodie i dobry smak, a nie tania jakaś reklama i tanie tematy w tekstach, bardzo przyziemne, żeby nie powiedzieć o pierdołach.

Bartek P.: Dlaczego nie wydałeś solowej płyty i po zakończeniu programu Idol nadal grasz ze swoim zespołem?

Szymon Wydra stara się być lojalnym człowiekiem. Jedno z czołowych miejsc w Idolu nie jest tylko moją zasługą. To jest również zasługa całego zespołu, z którym wiele lat się znam, żyjemy pod jednym niebem. To nie jest grupa muzyczna, bo grupa muzyczna, to zbitek ludzi, którzy ze sobą tylko grają i nic nie wiedzą nawzajem o sobie. My jesteśmy zespołem, to jest druga rodzina. Nawzajem uczyliśmy się muzyki, nawzajem uczyliśmy się grać i śpiewać. W tym momencie było by to okrutne, gdybym rozpoczął solową karierę, aczkolwiek do dziś dostaje takie propozycje, ale to miłe, bo oznacza, że ktoś, coś tam we mnie widzi. Carpe Diem to jest moje drugie imię i nazwisko.

Bartek P.: Czym zajmujesz się poza śpiewaniem?

Studiowałem, niestety musiałem przerwać studia, ponieważ nie mam kompletnie na to czasu, ani możliwości.

Bartek P.: Carpe Diem oznacza chwytanie chwili, korzystanie z dnia. Jak Szymon Wydra to robi?

Staram się być chorobliwym optymistą. Dla niektórych może to debilnie brzmieć i banalnie wyglądać, ale ja o to nie dbam.

Bartek P.: Czy będzie nowa płyta?

Oczywiście, że będzie, ale nigdy w życiu nie powiem, że będzie ona lepsza, czy dojrzalsza. To będzie płyta rockowa, melodyjna. Nigdy Szymon Wydra nie będzie jak wiatr zawieje, bo straciłby zaufanie swoich fanów.

Reedycja płyty "Bezczas"

CD + DVD

06.11.2006

"Gdzie jesteś dziś"

"Bezczas"

14.11.2005

"Życie jak poemat"