Menu

Główna
Nowe
Osoby
Historia
Muzyka
Obrazki
Teksty
Media
Prasa
Idee
Koncerty
Spotkania
Fanclub
Zabawki
Sznurki
Alge

Staniemy dla Was na rzęsach

 

Z Szymonem Wydrą z zespołu Carpe Diem rozmawiają Klaudia Bochenek i Joanna Forysiak

Byłeś kiedyś w Nysie?

Ależ oczywiście. Miałem wtedy 17 lat, wracałem ze stadionu RKS Radomiak w Radomiu. Przypadkowo wzięto mnie za kibica – chuligana i policjanci zaprowadzili mnie do niebieskiej nysy. A ja nienawidzę chuligaństwa na stadionach! W prawdziwej Nysie byłem do tej pory tylko przejazdem.

Wciąż jesteś miłośnikiem futbolu?

Byłem piłkarzem Radomiaka, juniorem starszym. Przez lata zastanawiałem się, czy kontynuować karierę sportową, czy zostać muzykiem. Niedawno wiceprezes klubu zaproponował mi skomponowanie hymnu Radomiaka – poczułem się dumny.

Jesteś finalistą pierwszego „Idola”. Jak wspominasz program? Czy jurorzy byli równie straszni w studio jak na ekranie TV?

Gdy zaczynaliśmy, nikt nie miał bladego pojęcia, na czym będzie polegać ten program i jak się skończy. A okazało się, że powstało trochę nowych płyt i starzy muzyczni wyjadacze zaczęli się bać. A co do strasznych jurorów – takie były wymogi „Idola”, bo show – biznes jest nieobliczalny i zdradliwy. Człowiek musi być odporny psychicznie i mieć przygotowaną ripostę.

Teraz to wiesz. Wcześniej miałeś jakieś złudzenia co do show – biznesu?

Nienawidzę tego słowa, paradoksalnie, chociaż po maturze poszedłem do „Wyższego Studium Show – biznesu”. Nauka trwa tylko rok, bo co roku nasz kraj staje na głowie. Złudzeń nie miałem, bo byłem dyrektorem muzycznym radia Rekord i wiedziałem, że w tej branży trzeba mieć na siebie pomysł. Po sukcesie zmieniło się tylko tyle, że stałem się już nie podwójnie, ale potrójnie nieufny. Uwielbiam ludzi, ale nie mogę być naiwny. Kiedyś polityczni włodarze zamykali nam drzwi przed nosem, a teraz dzwonią do mnie z przymilnym: „Dzień dobry, Idolku!”. Nie lubię fałszu.

Teraz, gdy już jesteście znani, nie musicie się dobijać do niczyich drzwi. Powinno wam być łatwiej.

To nadal jest codzienna walka. Nie mamy za sobą dużego wydawcy. To nasz świadomy wybór, chcieliśmy być maksymalnie niezależni. Żeby bardziej cieszyć się z usłyszenia naszego kawałka w szkolnym radiowęźle, gdzie repertuar dobierają słuchacze a nie specjaliści od marketingu. Nie śpimy na pieniądzach, w ogóle nie śpimy. I na całe szczęście, odpoczniemy, jak będziemy mieli po 70 lat.

Jaki smak ma popularność?

Fantastyczny. Póki ludzie nie rzucają w nas kamieniami ani pomidorami, a człowiek podchodzi na ulicy i mówi, że dobrze gramy – to niech to trwa jak najdłużej. Uścisk dłoni jest dla mnie nawet ważniejszy niż prośba o autograf. Skoro dostaję kilkadziesiąt maili dziennie, w których ludzie rozmawiają ze mną jak z normalnym człowiekiem, nie tylko o muzyce – to jest super. To warto robić to, co robimy. Przez takie kontakty staram się też być odpowiedzialnym tekściarzem.

Czego życzysz nyskim fanom?

Wszystkiego najlepszego. I na koncercie i po. Będziemy dla Was stawać na głowie i na rzęsach, żeby oddać wam siebie do cna. A później zostaniemy do ostatniego fana. Jeśli ktoś chciałby się z nami kontaktować, może także zajrzeć na naszą stronę www.wydra.pl albo napisać na mój adres szymon@wydra.pl.

 

Reedycja płyty "Bezczas"

CD + DVD

06.11.2006

"Gdzie jesteś dziś"

"Bezczas"

14.11.2005

"Życie jak poemat"