Muzyka jest moją
pierwszą miłością, która jak dotąd mnie nie zdradziła...
http://netfan.pl/
31.01.2006
W listopadzie ubiegłego roku, ukazał
się drugi w dorobku waszego zespołu album, zatytułowany "Bezczas".
Skąd pomysł na taki tytuł krążka? Jakie oczekiwania wiążecie z tym właśnie
albumem?
Ponieważ ta płyta powstawała dość długo, bo trzy lata, możnaby rzec, że
jest to bardzo "ludzka" płyta. Dlaczego ludzka? Dlatego, że jest na
niej zawarty wynik naszych obserwacji świata, ludzi przez właśnie trzy lata.
Innymi słowy ta płyta jest niezwykle emocjonalna. Tam są emocje wszystkich
tych, którzy byli dla nas swego rodzaju nauczycielami, bo bardzo wielu rzeczy
nauczyliśmy się przez ten czas od ludzi - ludzi wrażliwych. A więc reasumując:
BEZCZAS to taki stan emocjonalny, który dotyka zarówno tych, którzy nierzadko
z własnej winy, znaleźli się na psychicznym dnie i wydaje im się, że te
problemy nigdy już ich nie opuszczą jak i BEZCZAS to taki stan emocji, który
dotyka wszystkich potrafiących czerpać z życia to co najpięniejsze i mających
nadzieję, że ta dobra passa nigdy się nie skończy.
Co do oczekiwań. Wiadomo, że apetyt rośnie w
miarę jedzenia, bo już pierwsza płyta była sukcesem przy stosunkowo
niewielkiej promocji w stosunku do innych artystów. Piosenki z tamtego krążka
zakotwiczyły się w sercach wielu ludzi bardzo głęboko. Oczywistym jest więc,
że chciałoby się drugą płytą powtórzyć tamto osiągnięcie i może to
nie skromnie zabrzmi, ale już śmiem twierdzić, że tak się właśnie stało.
Mnóstwo piosenek z tej płyty jest już śpiewanych przez nasz kraj. Grane są
w największych rozgłośniach radiowych i święcą te utwory triumfy na wielu
listach przebojów. Jednak zawsze będę powtarzał , że owszem, miejsca w
takich tankingach są ważne, ale nie tak ważne jak miejsca w ludzkich sercach.
Debiutancki album jest zawsze pewną niewiadomą. Każda kolejna płyta to na
pewno większe wyzwanie dla każdego artysty. Jak wyglądała praca nad płytą
„Bezczas”. Czy podczas pracy nad płytą czuliście jakąś presję?
Nie czuliśmy żadnej presji w trakcie powstawania BEZCZASU. Nie było tzw.
syndromu drugiej płyty. Wychodziliśmy z założenia , że płytę wydamy wówczas,
kiedy będziemy mieli coś nowatorskiego do powiedzenia. Tak nowatorskiego, że
sami będziemy tym zdziwieni. Nie chcieliśmy się powtarzać. Pewien etap życia,
etap naszych doświadczeń i przemyśleń zamknęliśmy płytą TERAZ WIEM, a
BEZCZAS zakończył kolejny życiowy okres. Kompletnie inny i nieporównywalny z
poprzednim. Sama praca w studio sprawiała nam olbrzymią radość, bo nie dość,
że robiliśmy coś co kochamy to jeszcze czuliśmy, że to co właśnie
powstaje będzie ważne także dla innych. Z perspektywy tych trzech miesięcy
wiem, że mieliśmy rację.
Album „Bezczas” promował utwór „Życie jak poemat”, który był
bardzo często granym utworem w naszych stacjach radiowych. Można śmiało
powiedzieć, że singiel okazał się strzałem w „10-tkę”. Czy możesz
zdradzić nam kolejne plany związane z promocją albumu?
Drugim singlem promującym album BEZCZAS jest utwór, notabene pod tym samym
tytułem. Piosenka już jest dosyć dobrze znana. Z tego co wiem ma bardzo dużo
swoich zwolenników i równie udanie jak "Życie jak poemat"
reprezentuje naszą twórczość. Co do innych akcji promocyjnych to nie
ukrywam, że najbardziej liczą się dla nas takie chwile, kiedy możemy się
bezpośrednio spotkać się z naszymi fanami, bo z całym szacunkiem dla prasy,
radia, telewizji czy też portali internetowych, to żaden z tych podmiotów
nigdy nie zastąpi tzw. bezpośredniego kontaktu z drugim człowiekiem. Toteż
należy spodziewać się koncertów w wykonaniu naszego zespołu w wielu
miejscach kraju jak i innego typu spotkań np. podpisywanie płyt w różnych
miastach czy też udział w różnorakich charytatywnych akcjach.
Pozwolisz teraz na chwilę wspomnień. Zapewne jesteś już zmęczony częstymi
pytaniami, na temat Twojego udziału w różnych programach telewizyjnych. Udział
w „Szansie na sukces” czy w „Idolu”, na pewno wiele Cię nauczył. Chciałbym
się jednak dowiedzieć, jak teraz z perspektywy czasu na to wszystko patrzysz,
co byś zapisał po stronie plusów, a co po stronie minusów.
Generalnie rzecz biorąc nigdy nie żałowałem żądnego swojego życiowego
kroku, bo gdybym miał żal do siebie za jakąś część swojej przeszłości
to znaczy, ze nie miałbym szacunku do tamtego Szymona Wydry. Uważam, że udział
w programie "Idol" czy "Szansa na sukces" był bardzo
pozytywnym okresem w moim życiu i decyzja by tam wystąpić była słuszna, bo
dzięki tej decyzji stworzyłem sobie szansę na spełnienie marzeń, które
przecież nikomu nie szkodzą, a jedynie mogą też i innym sprawić radość.
Obserwując przebieg Twojej kariery, można śmiało powiedzieć, że jesteś
człowiekiem, który dokładnie wie co chce osiągnąć. Nie od dziś jednak
wiadomo, że rynek muzyczny jest bardzo hermetyczny. Jak jesteś odbierany przez
ludzi z branży? Czy nie spotkałeś się z jakimiś wyrzutami z ich strony,
zazdrością, że w tak krótkim czasie tak wiele udało Ci się osiągnąć?
Zawsze w życiu jasno precyzowałem swoje cele. Byłem człowiekiem, który
optymistycznie patrzy na świat i co za tym idzie, mocno wierzy w to co robi,
ale przyznaję, że to pytanie jest nieco źle postawione ponieważ nie jestem
tym, który w stosunkowo krótkim czasie osiągnął spełnienie. Jest to bardzo
mylne. Prawda jest taka, że o to, co osiągnąłem z zespołem CARPE DIEM
walczyliśmy aż 10 lat. Niestety nie było łatwo działać zespołowi
rockowemu w dekadzie disco polo, bo nie ukrywajmy, że lata dziewięćdziesiąte
to właśnie sukces muzyki "disco z pola", a zespoły rockowe były wówczas
bardzo w odwrocie. Z drugiej jednak strony patrząc na ten problem zadaję sobie
pytanie czy koniecznie trzeba osiągnąć niemalże wiek emerytalny by mieć
szansę na własną realizację?... Chyba też nie.
W naszym serwisie promowaliśmy również innego z uczestników „Idola”,
również finalistę tego programu, mowa o Mariuszu Totoszko, któremu jednak
podobnie jak innym uczestnikom programu nie udało się jednak osiągnąć tak
wiele jak Tobie, Ewelinie Flincie czy Tomkowi Makowieckiemu. Czy mógłbyś mi
zdradzić, gdzie leży klucz do sukcesu ?
To proste. Trzeba mieć pomysł na siebie, ale nie tylko to... Niestety życie
nauczyło mnie twardo stąpać po ziemi i zmusiło mnie do niewiary w przysłowie
"dla chcącego nie ma nic trudnego". Rzeczywistość jest zupełnie
inna. Nie zawsze "chcieć to móc", a już prawie na pewno tak jest jeżeli
działasz w pojedynkę. Mariusz to bardzo utalentowany facet i niebanalny głos.
Uważam jednak, że nie miał wsparcia u innych, że zbyt mało osób uwierzyło
w jego talent i osobowość. Ufam jednak, że i dla niego przyjdą lepsze czasy.
Należy mu się to z całą pewnością jak i z całą pewnością powinien
otoczyć się nietylko muzykami, ale MUZYKAMI-PRZYJACIÓŁMI. Takimi ludźmi
jakimi ja się otoczyłem lata temu. Bo to właśnie dzięki nim jestem w tym
miejscu, w którym jestem. Ci ludzie to CARPE DIEM.
Powróćmy jednak do Twojego albumu „Bezczas”. Na krążku znalazło się
13 utworów. Czy spośród tych utworów masz jakąś swoją ulubioną kompozycję?
Każdy utwór jest dla mnie wyjątkowy i każdy jest bardzo potrzebnym trybem w
mechaniźmie jakim jest BEZCZAS. Umniejszając płytę o chodźby jeden, z tych
13 utworów, wykastrowalibyśmy ją o mnóstwo wartościowych emocji. Każda
piosenka ma inne zadanie do spełnienia, dlatego każda z nich jest wyjątkowa.
Karygodne byłoby je ze sobą porównywać, wartościować, hierarchizować.
Jak wygląda Twój proces twórczy?
Na szczęście nie należę do ludzi, którzy robią coś na siłę. Zawsze
czekam na tzw. wenę twórczą czy też innymi słowy, aż będę miał
natchnienie. Na szczęście też, takiego stanu ducha zwykle długo nie oczekuję
dlatego, co nie trudno zauważyć, jestem dość płodnym osobnikiem :). Kiedy
już "to" mam, mogę zapomieć o jedzeniu, o piciu, o śnie. Jestem
tylko ja i moje dźwięki, moje słowa.
Jakiej muzyki słuchasz na co dzień. Czy masz jakiś swoich ulubionych
artystów, których bardzo cenisz, którzy Cię inspirują?
Ponieważ nie jestem człowiekiem zamkniętym w sobie, nie zamykam się również
na muzykę innych ludzi. Lubię wiedzieć co się dzieje. Lubię posłuchać dźwięków
w każdym stylu, byleby owe dźwięki poszerzały moją wyobraźnie. Nie będę
tu wymieniał konkretnych wykonawców bo jest ich naprawdę wielu z różnych
gatunków i z różnych lat.
Przyszedł czas na moje standardowe pytanie, które zadaję wszystkim swoim
rozmówcom. Czym jest dla Ciebie muzyka?
Moją pierwszą miłością, która jak dotąd mnie nie zdradziła. Ma sie to
szczęście prawda? :)
Czy mógłbyś nam zdradzić Wasz najbliższe plany artystyczne? Czym zespół
Szymon Wydra & Carpe Diem wkrótce nas zaskoczy?
Wszystkiego można się będzie dowiedzieć z naszej strony www.wydra.pl.
Serdecznie zapraszam i polecam.
Jakiś czas temu miałem okazję przeczytać wywiad z Tobą, na temat Twoich
fanów, a właściwie fanek. Powiedz mi jak sobie radzisz z popularnością i z
fankami?
Mówi się tak: im człowiek jest bardziej popularny tym większe prawdopodobieństwo,
że jest innym ludziom potrzebny. Byłbym gołosłowny, gdybym powiedział, że
nasz zespół nie ma swoich zwolenników. To delikatny temat i trzeba ważyć każde
słowo by nie wyjść na tzw "gwiazdę", a cholernie nienawidzę tego
słowa. Cały nasz zespół nie należy do ludzi buńczucznych, ale trzeba
jednak powiedzieć, że mamy świadomość iż odbiorców naszej muzyki w Polsce
jest tysiące... Co do naszych wielbicieli płci żeńskiej, a więc
wielbicielek - jeśli się im podobamy tj. nasza muzyka oczywiście :), to cała
przyjemność po naszej stronie, a walczyć z tym nie bedziemy, ani jakoś dawać
sobie z tym rady, bo przecież muzyka ma łączyć, a nie dzielić...
To, że możesz śpiewać czyli robić to co lubisz, co sprawia Ci satysfakcję,
jest z pewnością spełnieniem jednego z Twoich marzeń. Z pewnością jednak
jakieś marzenia jeszcze pozostały. O czym marzy Szymon Wydra?
By zawsze być szczęśliwym i by innych zarażać optymistycznym podejściem do
wszystkiego czego tylko się tkną. Pamiętajmy, że uśmiech zawsze działą
jak magnes. On zawsze przyciąga dobrych ludzi i tylko takich się trzymajmy.
Sukces i sława to chyba nie tylko spijanie przysłowiowej śmietanki, ale również
, a właściwie przede wszystkim ciężka praca i wiele wyrzeczeń. Jak wyglądała
Twoja droga do kariery? Czy wszystko było jak w bajce, czy miałeś może również
chwile zwątpienia?
Oczywiście, że były chwile zwątpienia, ale zawsze przy mnie byli ludzie z
zespołu na których mogłem liczyć w każdej chwili. Myślę, że nie ma sensu
tutaj zajmować się trudnymi momentami. Zawsze warto wierzyć, że jutro będzie
nowy dzień i znowu wstanie słońce.
Jako, że reprezentuję internetowy serwis muzycznych, chciałbym Cię zapytać,
co sądzisz na temat działalności takich serwisów jak nasz NetFan.pl?
Niewątpliwie dzisiaj internet jest potężną siłą. Możnaby rzec, że ma
nieograniczone możliwości, co też czyni go niezwykle potrzebnym instrumentem
w dziedzinie komunikacji i informacji. Ważne jednak jest to, by posługiwać się
nim w sposób dojrzały i wykorzystywać go tylko do celów legalnych! Mówię
tu oczywiście o walce z piractwem fonograficznym jak i innymi zwyrodnieniami
ludzkiej psychiki. Dlatego podpisuję się obiema rękami pod funkcjonowaniem
Waszego serwisu, bo jest on bardzo wiarygodny w swoim istnieniu.
Pozostańmy jeszcze na chwilę w temacie internetu. Czy często przebywasz w
sieci?
Często korzystam z sieci. Dziś bez tego na prawdę ciężko byłoby się obejść,
a z uwagi na wykonywaną przeze mnie pracę moja obecność w sieci jest wręcz
obowiązkowa.
W swoich wywiadach, staram się również odkrywać prywatne życie gwiazd.
Nie szukam jednak skandali, gorących newsów czy tanich sensacji. Jak wygląda
Twój zwykły szary dzień? Co lubisz robić w wolnym czasie?
Lubię robić to co wszyscy... (uśmiech przy.red)
Na koniec chciałbym Cię zapytać: Czego Tobie i Twojej kapeli mogę życzyć?
Poprostu tego samego czego i my życzymy innym: wszystkiego najlepszego. Bądźcie
szczęśliwi i dbajcie o swoje marzenia. Niech CARPE DIEM zawsze będzie z Wami.
Dziękuję za rozmowę. Życzę kolejnych sukcesów.
Rozmowę przeprowadził BoskY