Menu

Główna
Nowe
Osoby
Historia
Muzyka
Obrazki
Teksty
Media
Prasa
Idee
Koncerty
Spotkania
Fanclub
Zabawki
Sznurki
Alge

Cogito

grudzień 2005

Szymon Wydra to Carpe Diem

13 lat rockowego grania
Zespół, którego założycielem był Szymon Wydra, działa już trzynaście lat! Styl muzyczny, jaki grupa reprezentowała, określano mianem “progresywnej piosenki autorskiej” zahaczającej niejednokrotnie o przebojową muzykę środka. W latach 1992–2000 Carpe Diem występował na wielu przeglądach i festiwalach. Zespół może też pochwalić się udziałem w wielu prestiżowych imprezach z takimi gwiazdami polskiej sceny, jak Kasia Kowalska, Golden Life, TSA, Republika, Oddział Zamknięty, Perfect, Hey, Piersi, O.N.A., Nazar, Raz Dwa Trzy, Skaldowie, Wolna Grupa Bukowina, Stare Dobre Małżeństwo. Od 1995 r. Utwory Szymona Wydry można znaleźć na powerplayach i listach przebojów w całym kraju.

 

Pół roku temu w wywiadzie dla „Cogito” powiedziałeś, że Wasza muzyka nie jest dla każdego, czyli dla kogo?

Nasza muzyka jest dla ludzi myślących, którzy chcą zatrzymać się na chwilkę. Którzy potrzebują rozmowy i nie boją się zapytać o radę. Przy okazji koncertów wielokrotnie spotykamy się z ludźmi i rozmawiamy, ale najczęściej nie o muzyce, ale właśnie o życiu, o problemach, z którymi na co dzień się zmagamy. I to z tych rozmów, ale także i z e-maili, wiem jedno, że młodzi ludzie są bardzo samotni. Czy wiesz, że przed każdym otwarciem skrzynki pocztowej biorę głębszy oddech? Bo e-maile, które potem czytam, są przerażające. Nie mam przygotowania psychologicznego, a muszę za każdym razem zmierzyć się z tragedią, którą przeżywają w domach moi słuchacze. Co mam powiedzieć dziewczynie, która wysyła do mnie list z lekcji informatyki i pisze o molestowaniu seksualnym przez własnego ojca?! Nawet nie wiesz, jak strasznie się czuję, gdy czytam, że inna dziewczyna – ciężko chora na nerki, właśnie się dowiedziała od lekarza, że dializy już nie pomogą i najprawdopodobniej nie dożyje sylwestra, ale muzyka Carpe Diem zaraża ją uśmiechem, pozwala trwać. Póty żyjemy, póki piłka w grze.

W prawie wszystkich tekstach niczym wojownik mówisz o walce dobra ze złem, o tym, by bronić słabych, a upadłym podawać dłoń. Twoje teksty wydają się być właśnie tą pomocą…

Widzisz, ja nie potrafię śpiewać pierdol w stylu: „Skaczmy do góry, kangury!”. To nie są teksty ani dla mnie, ani o mnie. Piszę zawsze z myślą o tych, którzy podobnie jak ja, mają tysiące pytań, wciąż szukają odpowiedzi i… i nie boją się zapytać o radę. A przecież każdy ma swoje zady i walety (śmiech). Nie chcę być święty, nie jestem święty. To, co mogę jednak dać innym, to życiowy optymizm, wiarę w to, że każdy ma szansę na własne marzenia!

Ale sam mówisz, że marzenia nie wystarczą, bo gdy się one zaczynają spełniać, to się często okazuje, że nie mamy pomysłu na siebie. Jak zatem dążyć do celu?

Tak naprawdę nie ma na to recepty. Trzeba na graniu zjeść zęby, przejść wszystkie trudne chwile. Myślę też, że w muzyce powinno się być podwójnie nieufnym. Brzmi to paradoksalnie, gdy dodam, że trzeba też jednocześnie lubić ludzi. Ale właśnie tak jest. Muzyk musi obracać się wśród ludzi, bo to oni są inspiracją, w końcu dla ludzi gramy. Ale też nie może być naiwny. Gdy odnosisz sukces, nagle wiele ludzi pojawia się wokół ciebie, udaje twojego przyjaciela. Na to trzeba uważać.

Śpiewasz, że nasze życie jest niczym poemat, trzeba tylko znaleźć dobry temat. Czy ty znalazłeś swój temat?

Oczywiście, że tak! To jest właśnie muzyka. Widzisz, ja nawet nie mam planu B i nigdy go nie miałem. Byłbym nie w porządku wobec siebie, ale i mojego zespołu, gdybym kombinował jakąś alternatywę. Szymon Wydra to Carpe Diem. Bez zespołu nie istnieję. Przez te dziesięć lat wspólnego rockowego grania uczyliśmy się żyć. Często też słyszeliśmy od krytyków muzycznych: jesteście zajebiści, dlaczego nie nagraliście jeszcze płyty?! A jak można było nagrać rockową płytę w epoce disco polo?! Ale przetrwaliśmy i to jest najważniejsze. W tym czasie rozpadło się wiele legendarnych kapel, a my jednak działamy. To coś znaczy.

Z debaty licealistów wynika, że nie cierpią oni świąt…

Mam podobne zdanie co Kogitowcy. Jestem człowiekiem przestrzeni i źle się czułem, gdy mama wciskała mnie w świąteczny garnitur. Nie potrzebuję też tego oczyszczenia i całej akcji z przebaczaniem bliźnim, bo to jest kpina ze świąt. Dla mnie świat się nie zatrzymuje, gdy są święta!

Gdzie w takim razie spędzisz tegoroczne Boże Narodzenie?

W górach. Chciałbym pojechać ze znajomymi do Szczawnicy. Ta miejscowość jest dla mnie bardzo ważna, miłością do niej zaraziła mnie moja babcia. Szczawnica kojarzy mi się zatem i z babcią, i szczęśliwym dzieciństwem.

Końcówka roku to czas podsumowań. Dla Ciebie i Carpe Diem jakim rokiem był 2005?

Był cudowny. Setki tysięcy ludzi przychodziły na nasze koncerty. Złapaliśmy ten niesamowity kontakt z publicznością, no i po trzech latach nagraliśmy płytę taką, o jakiej marzyliśmy. Dopieszczoną, dopracowaną zarówno pod względem muzycznym, jak i tekstowym.

A sylwester, Nowy Rok?

Na pewno będzie pracowity, ale wiesz, taka praca to sama przyjemność!!!

 

Rozmawiała Ola Siewko

 

Reedycja płyty "Bezczas"

CD + DVD

06.11.2006

"Gdzie jesteś dziś"

"Bezczas"

14.11.2005

"Życie jak poemat"