Menu

Główna
Nowe
Osoby
Historia
Muzyka
Obrazki
Teksty
Media
Prasa
Idee
Koncerty
Spotkania
Fanclub
Zabawki
Sznurki
Alge

Nie złożę kwiatów pod Idolem

Tygodnik dzierżoniowski

 

Lubisz koncerty? Podobno specjalnie przed chwilą umyłeś głowę.

Tak, staram się szczególnie dbać o włosy. A koncerty kocham, kocham, kocham. Wspaniale się czuję na scenie.

Wielu młodych, zdolnych ludzi latami czeka na swoją szansę, by zaistnieć, co nie zawsze się udaje. Ty bardzo o to walczyłeś.

Właściwie całe życie na to czekałem. Walczyłem i wierzyłem.

Dwa razy startowałeś w “Szansie na sukces”, potem był Idol. Czym dla Ciebie z perspektywy czasu jest ten program?

Powiem przewrotnie: bardzo żałuję, że ten program w ogóle jest. Samo istnienie takich programów jest dowodem fatalnej sytuacji na rynku muzycznym, jeśli chodzi o debiutantów. Wielu utalentowanych ludzi nie ma szans pokazania się gdziekolwiek, mimo ogromnego kapitału. W tym kraju rządzi pieniądz. Zdaniem firm fonograficznych nie opłaca się promować młodych ludzi, ponieważ pochłania to dwa razy więcej środków. Nigdy nie będę składał kwiatów pod programem Idol. Stanowi on po prostu ostateczność, ostatnią furtkę. Gdyby nie było Idola, mój zespół Carpe Diem i tak nie miałby żadnych powodów, żeby kończyć działalność.

Mówiło się, że nie wygrałeś Idola, dlatego że i tak miałeś ogromne szanse na nagranie własnej płyty.

Całej finałowej dziesiątce uczestników zaproponowano kontrakty płytowe. Podpisali je wszyscy oprócz mnie. Stwierdziłem, że okradać wolę się sam – warunki nie spodobały mi się. Nie czuję się przegrany w programie, różnice były niewielkie.

Carpe Diem istnieje od 11 lat. Co robiliście przez ten czas?

Skład zmieniał się wiele razy, muzyka przeobrażała się. Była trochę progresywna, a swego czasu zahaczała nawet o poezję śpiewaną. Dzisiaj gramy rocka, ale nie jest to darcie się z patetycznymi tekstami. W słowach piosenek staramy się banalne tematy uchwycić w niebanalny sposób. Po prostu graliśmy, bardzo wierząc w siebie – słowem “carpe diem”. Gościliśmy w programach “Kawa czy herbata”, “Rower Błażeja”. W 1997 roku nasza piosenka znalazła się na liście przebojów Trójki, mimo że nie wydaliśmy płyty.

Jaka jest Wasza debiutancka płyta “Teraz wiem”? Jaki mieliście na nią wpływ?

Melodyjna – chciałem, żeby taka była. Melodia to szansa dla rocka, komercja w dobrym tego słowa znaczeniu, chociażby jako oręż w walce disco z pola. Poza tym dużą uwagę przywiązywaliśmy do tekstów – oprócz naszych na płycie znalazły się także słowa autorstwa Jacka Cygana. Mieliśmy na nią wpływ w 100 procentach. Wydała ją firma Artura Gadowskiego, a BMG zajmuje się tylko rozprowadzaniem.

W jakim kierunku będziecie się rozwijać jako zespół?

Na pewno będzie to melodyjny rock, który dzisiaj nie polega na krzyku i przesterowanych gitarach. Tak zwane szafowanie ciszą w muzyce rockowej wbrew pozorom ma sens.

Najbliższe plany?

Promocja płyty. Do końca sierpnia mamy zagrać około trzydziestu pięciu koncertów. Co dwa i pół dnia gramy koncert. Życie rockandrollowe kojarzy się z hulankami, ale nie dla wokalisty. Ja w każdym razie bym tego nie wytrzymał.

Co zmieniło się w Twoim życiu po sukcesie?

Dalej mieszkam w Radomiu, studiuję w Wyższej Szkole Dziennikarstwa. Staram się być sobą, być wśród ludzi. Na pewno nie czuję się gwiazdą. Kto nią zreesztą jest w Polsce? Ten, kto się tak czuje, nie za bardzo ma poczucie rzeczywistości.

W piosenkach sporo słów poświęcasz uczuciom. Jak prywatnie przedstawia się u Ciebie ta sfera?

Cały czas jesteśmy w podróży. Nie mam na to po prostu czasu. Mój kot i królik, którzy zostają u mnie w domu, są już chyba anorektykami. Nie mam czasu dla rodziny, moja młodsza siostra widzi mnie głównie w telewizji, mimo że jako starszy brat powinienem dawać jej na co dzień oparcie. Tak więc dziewczyna i miłość to na razie sfera marzeń. Ale z kamienia nie jestem!

Wyśpiewasz ją sobie.

Oby!

Reedycja płyty "Bezczas"

CD + DVD

06.11.2006

"Gdzie jesteś dziś"

"Bezczas"

14.11.2005

"Życie jak poemat"