|
|
| Tygodnik dzierżoniowski Lubisz
koncerty? Podobno specjalnie przed chwilą umyłeś głowę. Tak,
staram się szczególnie dbać o włosy. A koncerty kocham, kocham, kocham.
Wspaniale się czuję na scenie. Wielu
młodych, zdolnych ludzi latami czeka na swoją szansę, by zaistnieć, co nie
zawsze się udaje. Ty bardzo o to walczyłeś. Właściwie
całe życie na to czekałem. Walczyłem i wierzyłem. Dwa
razy startowałeś w “Szansie na sukces”, potem był Idol. Czym dla Ciebie z
perspektywy czasu jest ten program? Powiem
przewrotnie: bardzo żałuję, że ten program w ogóle jest. Samo istnienie
takich programów jest dowodem fatalnej sytuacji na rynku muzycznym, jeśli
chodzi o debiutantów. Wielu utalentowanych ludzi nie ma szans pokazania się
gdziekolwiek, mimo ogromnego kapitału. W tym kraju rządzi pieniądz. Zdaniem
firm fonograficznych nie opłaca się promować młodych ludzi, ponieważ pochłania
to dwa razy więcej środków. Nigdy nie będę składał kwiatów pod programem
Idol. Stanowi on po prostu ostateczność, ostatnią furtkę. Gdyby nie było
Idola, mój zespół Carpe Diem i tak nie miałby żadnych powodów, żeby kończyć
działalność. Mówiło
się, że nie wygrałeś Idola, dlatego że i tak miałeś ogromne szanse na
nagranie własnej płyty. Całej
finałowej dziesiątce uczestników zaproponowano kontrakty płytowe. Podpisali
je wszyscy oprócz mnie. Stwierdziłem, że okradać wolę się sam – warunki
nie spodobały mi się. Nie czuję się przegrany w programie, różnice były
niewielkie. Carpe
Diem istnieje od 11 lat. Co robiliście przez ten czas? Skład
zmieniał się wiele razy, muzyka przeobrażała się. Była trochę
progresywna, a swego czasu zahaczała nawet o poezję śpiewaną. Dzisiaj gramy
rocka, ale nie jest to darcie się z patetycznymi tekstami. W słowach piosenek
staramy się banalne tematy uchwycić w niebanalny sposób. Po prostu graliśmy,
bardzo wierząc w siebie – słowem “carpe diem”. Gościliśmy w programach
“Kawa czy herbata”, “Rower Błażeja”. W 1997 roku nasza piosenka znalazła
się na liście przebojów Trójki, mimo że nie wydaliśmy płyty. Jaka
jest Wasza debiutancka płyta “Teraz wiem”? Jaki mieliście na nią wpływ? Melodyjna
– chciałem, żeby taka była. Melodia to szansa dla rocka, komercja w dobrym
tego słowa znaczeniu, chociażby jako oręż w walce disco z pola. Poza tym dużą
uwagę przywiązywaliśmy do tekstów – oprócz naszych na płycie znalazły
się także słowa autorstwa Jacka Cygana. Mieliśmy na nią wpływ w 100
procentach. Wydała ją firma Artura Gadowskiego, a BMG zajmuje się tylko
rozprowadzaniem. W
jakim kierunku będziecie się rozwijać jako zespół? Na pewno
będzie to melodyjny rock, który dzisiaj nie polega na krzyku i przesterowanych
gitarach. Tak zwane szafowanie ciszą w muzyce rockowej wbrew pozorom ma sens. Najbliższe
plany? Promocja
płyty. Do końca sierpnia mamy zagrać około trzydziestu pięciu koncertów.
Co dwa i pół dnia gramy koncert. Życie rockandrollowe kojarzy się z
hulankami, ale nie dla wokalisty. Ja w każdym razie bym tego nie wytrzymał. Co
zmieniło się w Twoim życiu po sukcesie? Dalej
mieszkam w Radomiu, studiuję w Wyższej Szkole Dziennikarstwa. Staram się być
sobą, być wśród ludzi. Na pewno nie czuję się gwiazdą. Kto nią zreesztą
jest w Polsce? Ten, kto się tak czuje, nie za bardzo ma poczucie rzeczywistości. W
piosenkach sporo słów poświęcasz uczuciom. Jak prywatnie przedstawia się u
Ciebie ta sfera? Cały
czas jesteśmy w podróży. Nie mam na to po prostu czasu. Mój kot i królik,
którzy zostają u mnie w domu, są już chyba anorektykami. Nie mam czasu dla
rodziny, moja młodsza siostra widzi mnie głównie w telewizji, mimo że jako
starszy brat powinienem dawać jej na co dzień oparcie. Tak więc dziewczyna i
miłość to na razie sfera marzeń. Ale z kamienia nie jestem! Wyśpiewasz
ją sobie. Oby! |
Reedycja płyty "Bezczas" CD + DVD
06.11.2006
"Gdzie jesteś dziś" "Bezczas"
14.11.2005
"Życie jak poemat" |