|
| |
Wydra zerwał
koncert
Echo Dnia,
11.09.2006
Pożegnanie bez
gwiazdy

Fot. A. Ligiecki
Zamiast wyjść Szymon Wydra w
samochodzie podpisywał fanom zdjęcia i plakaty.
BUSKO ZDRÓJ.
Nie tak wyobrażaliśmy sobie pożegnanie wakacji w
podbuskim Radzanowie. Sobotni koncert nad wodą został przerwany w
kulminacyjnym momencie, przed wejściem na scenę gwiazdy imprezy - Szymona
Wydry.
Popularny piosenkarz rockowy nie zgodził się wystąpić na radzanowskim kąpielisku.
Według menażera artysty, organizatorzy nie stworzyli odpowiednich warunków.
FANI CZEKALI
Początkowo nic nie wskazywało na tak dramatyczny finał. Szymon Wydra
przyjechał z zespołem Carpe Diem i ekipą towarzyszącą godzinę przed
koncertem. Przez większość czasu nie opuszczał granatowo-żółtego
mikrobusa, ale dało się odczuć, że jest zawiedziony niezbyt zachęcającą
frekwencją. Na kąpielisko, mimo słonecznej pogody, nie przyszła w sobotę
nawet setka fanów.
Ci czekali cierpliwie na występ idola, chociaż technicy nie kwapili się do
rozstawienia na scenie instrumentów i aparatury. Wreszcie, 30 minut po
planowanym rozpoczęciu show, ogłoszono, że Szymon Wydra nie zaśpiewa.
Powód oficjalny: niewłaściwe przygotowanie imprezy od strony technicznej.
Organizatorzy uważają, że spełnili warunki zapisane w umowie, a to zespół
podjął decyzję o zerwaniu koncertu.
FOTKI I AUTOGRAFY
Pomimo nerwowej atmosfery Szymon Wydra był dla fanów bardzo miły. Przez
blisko dwa kwadranse podpisywał w samochodzie zdjęcia, plakaty, skrawki
papieru. A potem uśmiechnięty, z ochotą pozował do wspólnych fotografii.
Nie odmówił nikomu. Mimo incydentu opuszczał Radzanów w świetnym humorze.
- Strasznie szkoda, że koncert został odwołany. Bardzo lubimy Szymona Wydrę,
chciałyśmy zobaczyć go „na żywo”. Zapowiadała się świetna impreza -
nie ukrywały żalu buskie nastolatki, Justyna i Marta. - Ale Szymon... i tak
jest super! - dodały, machając gwiazdorowi na pożegnanie.
Wszyscy widzowie otrzymali z powrotem pieniądze za bilety. Na otarcie łez - w
przedprogramie - wystąpiła tylko kielecka formacja rockowa Adrenalina.
Dach i napięcie
Zdaniem menażera zespołu Carpe
Diem, organizatorzy koncertu nie dotrzymali warunków umowy. Jak powiedział w
rozmowie z „Echem Dnia”, nie zamontowano dachu nad sceną, były też zbyt
duże spadki napięcia prądu w zasilaniu. - Chcieliśmy zagrać w Radzanowie,
lecz w takiej sytuacji było to niemożliwe - przekonywał.
Inaczej całą sprawę widzi promotor koncertu Mirosław Kumor. - Z wyjątkiem
dachu nad estradą, ale przecież w sobotę była piękna, słoneczna pogoda,
zagwarantowaliśmy wszystko to, co było w umowie. Nie poczuwam się do winy -
ripostuje. - To zespół zerwał koncert, byliśmy tym bardzo zaskoczeni.
Adam LIGIECKI
| |
Reedycja płyty "Bezczas"
CD + DVD
06.11.2006
"Gdzie
jesteś dziś"
"Bezczas"
14.11.2005
"Życie jak
poemat"
|