Menu

Główna
Nowe
Osoby
Historia
Muzyka
Obrazki
Teksty
Media
Prasa
Idee
Koncerty
Spotkania
Fanclub
Zabawki
Sznurki
Alge

Idole bez twarzy  

Newsweek

Finaliści Idola śpiewają dobrze. I to wszystko, co o nich wiemy.

Jacek Romanowicz.

Program, który pół roku temu wylansował w Wielkiej Brytanii supergwiazdę Willa Younga i przykuwał do telewizorów 13 milionów Anglików, w Polsce zakończył się klapą. Okazał się kolejnym telewizyjnym konkursem wokalnym, a nie próbą charakterów przyszłych idoli, jak szumnie zapewniali jego producenci.

Nadawany od kwietnia Idol zapowiadano jako wiosenny hit Polsatu. Miał być bronią potrójnego rażenia. W końcu zostały w nim połączone najpopularniejsze dziś gatunki telewizyjne: reality show, telenowela dokumentalna i teleturniej. Miał zdystansować popularną „Szansę na sukces” w TVP@ i „Big Brothera” w TVN. Tymczasem Idol nawet nie osiągnął poziomu oglądalności konkurencji. Miał niemal dwa razy mniejszą widownię nić popisy gości Wojciecha Manna a Dwójce. Większym zainteresowaniem cieszyły się także wszystkie edycje „Wielkiego Brata”.

Dlaczego Idol nas nie wciągnął? Bo zamiast życia na gorąco, podglądanego przez kamerę, dostaliśmy wyreżyserowane klipy.

Widzowie mieli być świadkami nie tyle muzycznych zmagań młodych ludzi, co przede wszystkim narodzin gwiazdy. Kandydatów czekało eliminacyjne sito. To będą osoby z „nadciśnieniem osobowości” – mówił na starcie Kuba Wojewódzki, jeden z jurorów. Obiecywano na „pot i łzy”. A co dostaliśmy? Grupę poprawnie śpiewających młodych ludzi. Zapewne utalentowanych.

O Ewelinie Flincie mówi się, że jej talent jest połączeniem możliwości wokalnych Alanis Morisette i Janis Joplin. Szymon Wydra śpiewa jak rockman z lat 80., a Alicja Janosz, choć najmłodsza, ma najbardziej dojrzały głos spośród trójki finalistów. I tyle o nich wiemy – jak śpiewają i jak prezentują się na scenie. Są mdli. Polsat nie zrobił nic, byśmy mogli ich poznać, polubić lub znienawidzić. Ewelinę pokazywano nam jeżdżącą gokardem, w gustownym kombinezonie. Ale nie widzieliśmy, jak w rodzinnym mieście – małym Jasieniu w województwie lubuskim – mama rozlepiała plakaty z wizerunkiem córki: „Głosujcie na Ewelinę”. Żaden widz Polsatu nie zobaczył także, jak śpiewa psalmy w jasieńskim kościele przy akompaniamencie taty organisty. O konflikcie Szymona z ojcem dowiedzieliśmy się niewiele i przypadkiem. Całą historię sprowadzono do kłótni o długie włosy Szymona. Widz wyczuwał, że chodzi o coś więcej, ale tego mu nie pokazano.

Uczestnicy Idola sami decydowali, kto pojawi się w krótkich filmikach o ich życiu – mówi Katarzyna Szałańska, współproducent programu. Jednym słowem, nie było w nim Wielkiego Brata. A my najbardziej lubimy podglądać, do czego przyzwyczaiły nas media.

Im bliżej finału, tym było gorzej. Złagodniała nawet czwórka jurorów słynąca z ostrych sądów. W założeniu miały budzić skrajne reakcje zarówno u publiczności, jak i u wykonawców. Na początku budziły. Pod koniec jurorzy nawet nie chcieli typować najsłabszych uczestników kolejnych rund, co było świętą zasadą programu. Elżbieta Zapendowska krzyczała, że „woli się oflagować i podpalić”, niż wskazać najgorszych, a Jacek Cygan czuł się jak ofiara masochizmu. [??? - komentarz red.]

Ucichł nawet Wojewódzki. Zniknął Anrzej Lepper krytyki muzycznej, narodziła się Lady Diana polskiej rozrywki. – Nie będę nikogo doprowadzał do łez tylko dlatego, żeby inni mogli na nie popatrzeć. Nie jestem facetem sformatowanym na „nie” – zadeklarował w rozmowie z Newsweekiem. Trudno uwierzyć, że miesiąc temu bezlitośnie mówił uczestnikom: „Jesteś jak niestrawna parówka”. Tego dramatyzmu, nawet jeśli nie najwyższej próby, zabrakło pod koniec programu.

Jury przez trzy miesięcy tak polubiło osoby ocalałe na polu bitwy, że zapomniało o swojej roli bezlitosnych arbitrów. – To była łagodność kontrolowana – przyznaje Jacek Cygan.

To jury pokazało swoje uczucia, a miało być odwrotnie. Głowni bohaterowie pozostali anonimowi. Czy ktoś zna anonimowego idola? Zapendowską, Cygana, Leszczyńskiego i Wojewódzkiego znają wszyscy. I dlatego zaproponowano im udział w kolejnej edycji programu. Od października znów zaczną szukać bohaterów z „nadciśnieniem osobowości”. Może w końcu znajdą idola?

 

Myślę, że najlepszym komentarzem do tego artykułu będzie brak jakiegokolwiek komentarza...

alge

Reedycja płyty "Bezczas"

CD + DVD

06.11.2006

"Gdzie jesteś dziś"

"Bezczas"

14.11.2005

"Życie jak poemat"