Menu

Główna
Nowe
Osoby
Historia
Muzyka
Obrazki
Teksty
Media
Prasa
Idee
Koncerty
Spotkania
Fanclub
Zabawki
Sznurki
Alge

Żołnierz - za waszą i naszą krew

 

Najnowszy utwór zespołu Carpe Diem pojawił się w mediach zaledwie kilka dni temu, a już zdążył wzbudzić sporo kontrowersji, właściwie nie tyle sam utwór, co teledysk, którym został opatrzony, przyjrzyjmy się więc z bliska temu niezaprzeczalnie wyjątkowemu kawałkowi, obok którego trudno jest przejść obojętnie.

Muzyki, jak to się mówi, nie można tłumaczyć, uzasadniać, wyjaśniać, można przyjąć ją dogmatycznie lub poczuć, natomiast warto jest zastanowić się, co dany utwór, prócz wierzchniej warstwy tekstowej i muzycznej, niesie ze sobą. W przypadku „Żołnierza” nie jest to wbrew pozorom trudne – słowa nie pozostawiają żadnej wątpliwości.

„Nie ma nic a co ma być

gdy katem rodzony brat”

Ewidentne przesłanie, wypowiedziane na głos, nie ma w sobie wyświechtanego medialnie patetyzmu wyciskającego łzy, jest bowiem bardzo zsubiektywizowane, nasączone jednostkową bezsilnością, pojedynczym strachem w obliczu tego, co przerasta nie tylko ludzkie pojęcie, ale i ludzką wrażliwość – katem rodzony brat. Słowa jednakże wypowiedziane są bardzo odważnie, bez kompromisowo zorientowanej frazeologii. To, co najbardziej w nich przejmujące, to wyznanie, choć bardzo osobiste, odnoszące się do wielu z nas:

„Wiem że bardzo się bałem

i ciągle to we mnie jest”

Ogromną siłą „Żołnierza”, jak w przypadku wielu innych utworów Carpe Diem, jest jego autentyczność, płynąca prosto z serca prawda, często zbyt bolesna, by ją zwyczajnie wyartykułować. Myliłby się jednak ten, kto w „Żołnierzu chciałby dostrzec nafaszerowany banałami łzawy i bogoojczyźniany hymn, zdatny do odgrywania w gronie kombatantów w Dzień Niepodległości. Utwór ten, przynajmniej w odczuciu autorki niniejszego tekstu, pełen jest ludzkich emocji, co ważniejsze, doskonale potrafi te emocje wywołać, przekazać i oswoić je, dzięki jedności i wzajemnym wzmacnianiu się słów, muzyki oraz atmosfery niepokoju. Nastrój, zbudowany dźwiękiem i słownym przekazem bardzo silnie oddziałuje właśnie na odcinku emocji: strach i niezgody, poczucia bezsilności i przeświadczenia, że należy się jednoczyć... choćby w tych uczuciach. „Żołnierz – za waszą i naszą krew” w odróżnieniu od wersji jaką znamy z wykonania Deszczowych Psów, jest znacznie bardziej rozbudowany, operuje bogatszymi środkami wyrazu, jest znacznie mniej surowy i bardziej przemyślany, natomiast klimatem nie odbiega od wcześniejszej wersji.

Jeśli chodzi o obraz, jakim opatrzony został utwór, wzbudza on pewną polemikę – zdjęcia zespołu przeplatają się z archiwalnymi zdjęciami z „września tego roku” i innych znaczących dat, których nie trzeba nikomu przybliżać: 11 września 2001, 11 marca 2004,  3 września 2004. Teledysk nie wymaga komentarza, posługuje się stylistyką dokumentu, której surowość jest znacznie bardziej przejmująca niż jakiekolwiek deklaracje. Pomimo tego, iż utwór powstał pod wpływem wydarzeń w Nowym Jorku, nie stracił on ani trochę na aktualności, co podkreślają materiały z Iraku, Biesłanu, Madrytu, tak dobrane i skomponowane, że wyrażają to wszystko, co może czuć zwykły człowiek, który wbrew własnej woli staje się żołnierzem w nierównej walce z terroryzmem. Wszystkim nam wyrył się w pamięci widok przerażenia malującego się na twarzach ofiar i świadków masakr, często dzieci – bezbronnych żołnierzy, mięsa armatniego, w świecie, gdzie katem rodzony brat. Wielu ludzi oburza się, iż klip jest zbyt drastyczny, zarzuca się mu wręcz koniunkturalizm i wykorzystywanie ludzkiego nieszczęścia w celach promocyjnych. Bez wątpienia, należy się zgodzić z tym, iż teledysk jest bardzo odważny, nie ucieka od trudnych i bolesnych tematów, co więcej – wprost pokazuje palcem w miejsce, od którego wiele osób próbuje odwrócić głowę. To nie reżyserski kaprys, to nie efekty specjalne – te wybuchy, tysiące zabitych, śmiertelnie przerażone oczy dziecka, pogrzeb polskiego żołnierza... To nie zmyślona fabuła na potrzeby wywołania dreszczy w odbiorcy klipu, o nie – scenariusz teledysku napisało życie, napisała go wojna i nikt wtedy nie pytał, czy aby nie będzie zbyt drastycznie. Argument, iż wykorzystanie „świeżych” zdjęć z Biesłanu jest nietaktem jest dla mnie o tyle bez pokrycia, że po pierwsze, zdjęcia te właśnie w tym miejscu czemuś służą, po drugie zaś, nikt nie kwestionował prawa wszystkich stacji telewizyjnych do nadawania 24-godzinnego reality show z miejsca zdarzeń, transmitowania z naturalistycznym zamiłowaniem do szczegółów cierpienia, bezsilności a nawet śmierci. Terrorystów zabijających ze szczególnym okrucieństwem dzieci czy porywających bezbronnych ludzi w Iraku jakoś nikt nie posądził o nietakt...

Na koniec chciałabym dodać ze swej strony, iż moja całkowicie subiektywna recenzja podyktowana została przede wszystkim chęcią przybliżenia wszystkim zainteresowanym utworu „Żołnierz – za waszą i naszą krew”, nie zaś potrzebą narzucenia komukolwiek mojego spojrzenia na ten temat. Jedno jest pewne – bardzo cenna jest odwaga, z jaką zespół Carpe Diem podjął głos w dyskusji, w jakiej wszyscy uczestniczymy... jako żołnierze w walce o naszą godność, o prawo do bezpieczeństwa i uznania wartości naszego życia jako absolutnej. Z tego względu, a także z przyczyn czysto estetycznych, polecam wszystkim „Żołnierza”, zarówno w wersji audio, jak i video.

 

alge, 27.09.2004

 

Reedycja płyty "Bezczas"

CD + DVD

06.11.2006

"Gdzie jesteś dziś"

"Bezczas"

14.11.2005

"Życie jak poemat"