Menu

Główna
Nowe
Osoby
Historia
Muzyka
Obrazki
Teksty
Media
Prasa
Idee
Koncerty
Spotkania
Fanclub
Zabawki
Sznurki
Alge

Szansa na idola

Od dziesięciu lat włączając telewizor w niedzielne popołudnie mamy szansę trafić na specyficzne widowisko telewizyjne: rozrywkowo-nerwowe, muzyczo-konkursowe. “Szansa na sukces” na dobre zadomowiła się w naszej polskiej rzeczywistości telewizyjnej i dość szybko zasiliła szeregi telewizyjnej przeciętności, plasując się gdzieś pomiędzy “Złotopolskimi”, “Familiadą” i innymi produkcjami TVP2 tego typu. Tym niemniej jednak nie zmienia to faktu, że “Szansa” miała swój spory wkład w to, co nazywamy obecnym stanem polskiego rynku muzycznego, jak również przetarła ścieżki podobnym przedsięwzięciom. Jakkolwiek ocenimy “Szansę na sukces”, warto najpierw przyjrzeć się dokładniej temu, co pozostawił po sobie ten emitowany już 10 lat program. 

Nie ulegajmy złudzeniom – nie jest to konkurs wokalny, nie szuka się tu młodych talentów, celem zaś jest szeroko rozumiane podbudowanie społecznych morali poprzez dostarczenie telewidzom różnego rodzaju wrażeń, zwykle słuchowych. Myliłby się jednak ten, kto sądziłby, iż o popisy wokalne tutaj chodzi. Otóż, jak wiadomo, nic bardziej nie drażni przeciętnego widza, niż konieczność podziwiania talentu u bliźniego swego, w dodatku przeciętnego, dlatego też program ten jest doskonałą kompilacją występów znośnych, udanych, wywołujących dolegliwości układu pokarmowego oraz występów wybitnych, w proporcjach wyważonych tak, by program był lekkostrawny. Tak więc obok ambitnej młodzieży, zwykle umiejącej śpiewać, pojawiają się tak zwani kosmici w wieku przedemerytalnym o niezaprzeczalnym uroku osobistym, lecz o słabej pamięci do tekstów piosenek, żadnym głosie i dość fristajlowym poczuciu rytmu. Na tym tle muszą więc pojawić się gwiazdy, a i tych w “Szansie” nie brakuje. Kim są owe gwiazdy?

Do pierwszej grupy zaliczyć można komisję, złożoną w każdym odcinku z zespołu tudzież wokalisty, którego utwory będą wykonywane. Dziwić może, że program trwający już 10 lat ciągle znajduje inspirację, jednakże gwiazd ci u nas dostatek. Pojawiają się ci najwięksi: Czesław Niemen, ONA, Republika, Perfekt, Wilki, Lady Pank, etc, pojawiają się zakurzone dinozaury: Irena Santor, Piotr Szczepanik, Irena Jarocka, są też wątpliwej sławy twory: Stachursky, Norbi, KASA. Generalnie, gwiazdorstwo ich przejawia się w udostępnieniu swego dorobku uczestnikom i w kulturalnym powstrzymywaniu się od komentarzy.

Niekwestionowaną gwiazdą programu stał się Wojciech Mann, człowiek od ciągania mazajów o zniewalającym poczuciu humoru, którego próbki testuje na uczestnikach. Gdyby bluźnierczo zestawić “Szansę” z wiadomym programem Polsatu, pan Wojciech wydaje się być syntezą czteroosbowego jury i nie chodzi tu bynajmniej o wymiary:-). Ma bowiem w sobie muzyczne ambicje Roberta, autorytet Jacka, błyskotliwość Kuby, no i okulary jak Ela...

Trzecią grupę stanowią owi wybitni uczestnicy “Szansy”, którym jednak nie zawsze udało się osiągnąć sukces. W większości przypadków program dał im jedynie obietnice bez pokrycia: występ w Sali Kongresowej, Debiuty w Opolu... i co dalej? Tych, którym udało się zaistnieć dzięki “Szansie” można policzyć na palcach jednej ręki: Justyna Steczkowska, Kasia Stankiewicz, Ania Wyszkoni (wokalistka Łez – jeśli można uznać to za sukces...). Wielu utalentowanych laureatów programu przepadło w niepamięci widzów: taki los mógłby z pewnością spotkać Alę Janosz, Tomka Makowieckiego, Szymona Wydrę, Martę Smuk, Bartka Homa, Hanię Stach, gdyby nie Idol. Dlaczego “Szansie” nie udało się to, co udało się polsatowskiemu szoł?

Odpowiedź jest prosta: “Szansa na sukces” traktuje uczestników przedmiotowo, podczas gdy Idol, poza agresywną promocją i dużo większym nakładem środków zapewnił uczestnikom podmiotowość – to oni mieli być gwiazdami, to o nich był program. Opieka firmy fonograficznej pozwoliła większości z nich pracować nad wydaniem płyty, natomiast dalsze losy szansowiczów przestawały obchodzić kogokolwiek zaraz po zakończeniu emisji programu. Wprawdzie pani Skrętkowska nie zapomina o tych, którzy w “Szansie” zaprezentowali się bardzo dobrze, zapraszając ich na organizowane przez siebie koncerty, ale widać w tym ogólną przypadkowość i bezradność.

A może jak na dziesięć lat bilans i tak jest niezły???

Nie tylko Justyna Steczkowska czy Kasia Stankiewicz stawiały pierwsze kroki w swej ogólnopolskiej karierze; warto też wspomnieć o naszych idolach.

Szymon Wydra wystąpił w “Szansie” cztery razy: po raz pierwszy w 2001 roku w programie z Piotrem Szczepanikiem, w którym śpiewając nieśmiertelny przebój “Goniąc kormorany” zdobył wyróżnienie. Dostał jednak kolejną szansę, którą wykorzystał wygrywając program z Ryszardem Rynkowskim pieśnią “Dary losu”, którą w brawurowym finale wykonał z panem Rysiem i poetą Jackiem Cyganem (¡!). W sylwestrowym koncercie “Szansa na dobry Sylwester 2001/2002”, w którym wystąpiła również Ala Janosz (śpiewała “Margaritę” Majki Jeżowskiej) Szymon zaśpiewał dwa gastronomiczne songi: “Byłaś serca biciem” z repertuaru Andrzeja Zauchy, jeśli się nie mylę, “Takie Tango” Budki Suflera oraz “Gdzie się podziały tamte prywatki” Wojciecha Gąssowskiego. 11 marca 2003 roku w jubileuszowym koncercie programu, obok Tomka Makowieckiego, który wykonał “Nie stało się nic” Wilków, Szymon zaprezentował inny hit spółki Rynkowski & Cygan “Wypijmy za błędy”. Biorąc pod uwagę, że większość tych utworów jest starszych od Szymona, jego wykonania wniosły do nich nieco świeżości.

Czy “Szansa na sukces” ma więc szansę na sukces? Czy będziemy chcieli oglądać ją przez kolejne dziesięć lat? Czy na jurorskiej kanapie zasiądą kiedyś nasi idole?

Odpowiedź, jak zwykle, pozostawiam Waszemu sumieniu.

The end.

04.04.2003, alge  

Wojciech Mann Piotr Szczepanik

 

Reedycja płyty "Bezczas"

CD + DVD

06.11.2006

"Gdzie jesteś dziś"

"Bezczas"

14.11.2005

"Życie jak poemat"