|
|
|
Słowo
na niedzielę w sprawie tekstów piosenek Carpe Diem. Dobre czy złe? Ambitne
czy banalne? Wiele wątpliwości, pytań, a także kilka zaskakujących wniosków
z przeprowadzonego dochodzenia. Zapraszam do lektury.
O
tekstach
Zajmijmy
się więc tekstami Carpe Diem, przede wszystkim tekstami z płyty „Teraz
wiem”, o której Szymon Wydra, autor większości tekstów powiedział: „ Na
płycie jest 11 utworów o charakterze rockowym. Wszystkie są stworzone przez
cały zespół. Starsze utwory niesamowicie ewoluowały. Na początku była to
niemal piosenka literacka. Chwalę to sobie, bo słowo jest dla mnie nadal
bardzo istotne. Nienawidzę śpiewać o pierdołach. Człowiek cały czas się
rozwija, dojrzewaliśmy muzycznie. Dzisiaj rock to nie tylko solówki i riffy.
Dzisiaj to także operowanie ciszą i mnóstwo emocji.” Taka deklaracja to
poważne zobowiązanie, szczególnie w kontekście współczesnej muzyki:
klubowych półsylab, hiphopowego słowotoku czy popowego pustosłowia. Przechodząc od teorii tekstopisarstwa, na której, przyznaję, niewiele się znam, do części praktycznej, zastanówmy się, co jest istotą tekstu, jego osią? Nie ulega wątpliwości, iż jest nią treść, wyrażona w fabule, pomyśle, spójnym koncepcie. Zdaje Wam się, że piosenki bez treści nie istnieją? Otóż przeciwnie, z każdym dniem jest ich coraz więcej, a ich cały sens zamyka się w jednym zdaniu: “Baby I love you, but you don’t love me, darling” dla wersji balladowej lub “I’m so happy that you love me” w wersji optymistycznej. Bynajmniej, nie chodzi mi o to, że każda piosenka o relacjach damsko – męskich (albo żeby nikogo nie dyskryminować: o miłości) nie niesie z sobą żadnych nowych znaczeń. Mimo iż mówi się, że o miłości powiedziano już wszystko, co było do powiedzenia i jest to jeden z najbardziej wyświechtanych tematów, nie można się z tym zgodzić. O uczuciach jednak pisać jest najtrudniej, by nie popaść w banały, nie wkroczyć na poziom grafomaństwa, które tak razi w wielu utworach. Owszem, hiperbolizacja była modna w baroku i gongoryzmie, ale współczesna literatura udowodniła, że tylko oszczędność środków stylistycznych jest w stanie oddać siłę uczuć. Paradoksalnie jednak, pisząc o miłości trudno czasem zachować umiar. Spoglądając jednak na teksty Carpe Diem, wielokrotnie odnajdujemy piękne, subtelnie odmalowane momenty: “Przenika
nas zmysłowa gra Czy
to już czas by Ty i ja?” Sam tego chcę, sł. Szymon Wydra
“Nie
mogę się na Ciebie napatrzeć Na
długi czas zostanie mi Twój śmiech I
spojrzeń blask, on będzie na zawsze” Nasze kłamstwa, sł. Szymon Wydra
“Pokochałem
każdą rzecz Którą
kiedyś mogłem mieć i Tobie ją dać” Nasze kłamstwa, sł. Szymon Wydra
Powyższe
cytaty to prawdziwe perełki, których o wiele więcej można znaleźć w
tekstach piosenek Carpe Diem. Kilka zwyczajnych sytuacji ubranych w proste słowa
najpiękniej oddaje istotę uczucia. Nie trzeba wcale odzierać tych słów z
delikatności, nie trzeba ubarwiać ich żadną metaforyką, by wywołać
emocje. Jednym
z piękniejszych tekstów, jakie znalazły się na płycie, jest “Ty czy ja”
autorstwa Jacka Cygana. Prawdą jest, iż Jacek Cygan jest mistrzem budowania
emocji i wirtuozem słowa, bowiem za pomocą niewielu tylko zdań potrafi
namalować nastrój przeróżnymi barwami, unikając przy tym tego, co zbyt
patetyczne lub zbyt trywialne.
Ty
czy ja? Ta
noc jak żal Kto
winien jest? Daj
spokój co to da? Kto
chciał tej walki? Nieważne
kto jej chciał
Ty
czy ja? Zdeptany
wstyd Niechęci
mur Daj
spokój po co krzyk? Gdzie
jest ta siła Co
w ogień pchała nas?
Umiera
w nas Niechciana
miłość Jak
tuli się Do
słowa „było” Tak
dobrze miała tu Że
nie wie dokąd pójść
Ty
czy ja? Już
nocy kres Ironia
ciał: -
Daj spokój, nie chcę Cię To
nie jest maska Naprawdę
nie chcę tak
Umiera
w nas Niechciana
miłość Jak
tuli się Do
słowa „było” Tak
dobrze miała tu Że
nie wie dokąd pójść
Miała
tylko nas Więc
zabij ją nim nastanie świt Jak
mam wyznać jej Że
była tylko zabawką tu Co
tu kryć Przegrali
wszyscy Gaśnie
w nas Niechciana
miłość Jak
tuli się Do
słowa „było” Tak
dobrze miała tu
Skończył
się jej czas Lecz
nim się dowie Zabieram
z sobą ją Tylko
nie dzwoń Ty czy ja?, Sł. Jacek Cygan Dialog
czy też zdialogizowany monolog, oszczędny, wręcz lakoniczny brzmi tutaj
przejmująco, bo bardzo prawdziwie, wszyscy bowiem wiemy, jaki smak ma uczucie,
które już się kończy. Żadne słowa nie spuentowałyby lepiej takiego
wyznania, jak “Tylko nie dzwoń” wieńczące utwór. Jak wiadomo, nie samą miłością żyje człowiek, a żaden szanujący się zespół rockowy nie omija tematów ważnych, czasem obyczajowych, czasem zaangażowanych, czasem trudnych. Najważniejsze jednak, by poruszając takie tematy nie popaść w bogoojczyźniany frazeologizm i nie doprawić go patosem, który zdecydowanie nie przystoi większości podejmowanych sytuacji. Niedopuszczalne jest wszelkiego rodzaju ptactwo, czy to gołębie na garniturach, orły czy morły, czy tym bardziej sępy. W gospodarce wolnorynkowej rażą również sztandary, flagi, hymny, kajdany i tym podobne gadżety dla wielbicieli sado – maso. Utwory tego rodzaju może i w tym wypadku obronić jedynie prawda, prostota i oszczędność stylu. Ważne pytania zadaje się w taki sposób: “Gdzie
leży cel Twoich chwil
Kiedy
masz biec kiedy iść” Koniec z tym, sł. Szymon Wydra I
choć często nie ma na nie odpowiedzi, sens tkwi w ich poszukiwaniu: "Zapytaj
mnie o cel Zapytaj
o sens Zapytaj
mnie o cokolwiek chcesz” Marzeń nigdy dość, sł. Krzysztof Jaryczewski
Nawet
jeśli pojawiają się wielkie słowa, są zazwyczaj pisane małą literą i nie
obracają się przeciwko samym sobie. Nie ma tutaj miejsca na fasadowość
sztucznych wyznań, nikt nie chce w tych utworach znosić granic czy też działać
przeciwko suwerenności państw, zbawić nasz nieszczęsny świat lub chociażby
rozprawić się z bandą niesfornych terrorystów. To, o czym traktują te
utwory jest bardzo osobiste, podmiotowe, a co za tym idzie, szczere: “Nie
pierwszy raz Życie piachem sypnęło mi w twarz By
zabrać mi broń, by zabrać mi cel Nie
poddam się Póki
wiara napędza mi krew (...)” Teraz wiem – carpe diem, sł. Szymon Wydra
“Szedł
ulicą gdzieś Życia
mego sens Chyba
na coś się zagapił Czemu
minął mnie? (...)” Kanibal,
sł. Szymon Wydra
Dzięki takim zabiegom utwory Carpe Diem mają bardzo dobry przekaz, co przekładając na język powszechnie rozumiany oznacza mniej więcej tyle, że trafiają do słuchaczy, ponieważ są uwiarygodnione. Ale nie tylko dlatego. Jednym z najważniejszych czynników decydujących o tym, czy dany utwór jest przekonujący i przemawia do nas, jest nastrój. Być może kolejne słowo – wytrych, jednakże w moim rozumieniu muzyki zajmuje bardzo ważne miejsce. Nastrój to takie nieco wirtualne zjawisko, które wytwarza się z połączenia muzyki, słowa, emocji zawartych w wokalu i pewnie jeszcze z wielu innych komponentów, których istnienia nie jestem do końca świadoma. Nie da się zaprzeczyć, iż niektóre piosenki go posiadają, inne zaś nie, ale czy to właśnie tekst o tym decyduje? Czy nie jest to kwestia wyłącznie muzyki? Przecież obcojęzyczne piosenki, których czasami nie rozumiemy, też mają to coś, co moglibyśmy określić mianem nastroju. Jest w tym sporo prawdy, ale spróbujcie sobie wyobrazić, jak zabrzmiałaby piosenka “Dziwny jest ten świat” Czesława Niemena, gdyby zamiast filozoficzno – moralnego dramatu roztrząsała problem podróży do pracy tramwajem numer 18. Albo gdyby opowiadała o radości, jaką sprawia ludności budowa pomnika socjalizmu – Pałacu Kultury. Dla mnie oczywiste więc jest, że to słowo przede wszystkim buduje atmosferę i decyduje o emocjach. Jako przykład można podać wiele utworów Carpe Diem, choć te najbardziej widoczne to “Czarodzieje”, “Koniec z tym” czy niesamowity “Żołnierz”: Tego
czego nie powiem nikt nie będzie mieć Może zostawię w głowie jeśli będę chcieć A
tego czego nie będzie Będzie
miał tylko Bóg Mówią
że jest wszędzie Mówią
że jest tu Z
wolna zbliża się zima Jakiś dziwny lęk Dzień
się później zaczyna Słońce
gubi się Czas
odpływa, nic nie wiem Puka
do mych drzwi Kusi
innym spojrzeniem na te same dni Wrzesień
tego roku jakiś dziwny był W
wielu sercach był spokój By
zaraz zmienić się w pył Już
prawie nie mam złudzeń że coś zmieni się Że
kiedyś się obudzę w całkiem innym śnie To
jest koniec pustych słów Gdy
czeka już na mnie świat To
jest koniec, czapki z głów By
nie czuć ciężaru ran Już
czas zamknąć drzwi i z domem pożegnać się Już
czas iść się bić za waszą i naszą krew Tego
czego nie powiem nikt nie będzie mieć Może
zostawię w głowie jeśli będę chcieć A
tego czego nie będzie Będzie
miał tylko Bóg Mówią
że jest wszędzie Wątpię
czy jest tu Jeśli
mam mówić szczerze Nie
starcza mi już sił By
dalej zostać w swej wierze By
dalej normalnie żyć Świat
którego nie znałem Znikąd
zjawił się Wiem
że bardzo się bałem I
ciągle to we mnie jest To
jest koniec pustych słów... Nie
ma nic a co ma być, gdy wokół jest tyle zła Nie
ma nic a co ma być, gdy ginie rodzony brat Nie
ma nic a co ma być, gdy trudno o ludzki gest Nie
ma nic a co ma być, gdy ciągle jest tak jak jest Nie
ma nic a co ma być, gdy wszędzie jest tylko gniew Już
czas zamknąć drzwi... Żołnierz, sł. Szymon Wydra
Czas
już chyba na konkluzję, bo żadne rozważania nie powinny przesłaniać ich
obiektu. Próbowałam na łamach tego artykułu nie tyle odpowiedzieć na
pytanie, czy teksty utworów Carpe Diem są dobre, czy nie, lecz przede
wszystkim zwrócić uwagę na pewne aspekty, które warto zauważyć słuchając
muzyki. Muzyka bez słowa nie byłaby tym samym, czym jest, słowo zaś zyskuje
wielką siłę dzięki muzyce. Naszym zadaniem jest nie tyle oceniać jakość
tych słów, co wsłuchać się w nie i odnaleźć w nich coś dla siebie. Amen alge,
01.09.2003 |
Reedycja płyty "Bezczas" CD + DVD
06.11.2006
"Gdzie jesteś dziś" "Bezczas"
14.11.2005
"Życie jak poemat" |