Menu

Główna
Nowe
Osoby
Historia
Muzyka
Obrazki
Teksty
Media
Prasa
Idee
Koncerty
Spotkania
Fanclub
Zabawki
Sznurki
Alge

Niedługo bzy zakwitną

Szansa na sukces, 12.02.2006

Właśnie przed chwila udało mi się wysłuchać kilku zaległych występów Szymona, a to dzięki Kasi i Arminowi, którym z tego miejsca jeszcze raz serdecznie dziękuje. Musze przyznać - jeśli chodzi o walentynkowa Szanse na sukces, ze dopiero po wysłuchaniu utworu, z którym zmierzył się Szymon, zdałam sobie w pełni sprawę, jak karkołomnym zadaniem było podjecie się wykonania utworu należącego do repertuaru operetkowego, wymagającego nie tylko ogromnych umiejętności wokalnych, ale również interpretacyjnych i aktorskich. Nie odkryję Ameryki, jeśli napiszę, ze Szymon wszystkie wyżej wymienione umiejętności posiada, o czym mogliśmy się wielokrotnie przekonać, to jednak o wiele za mało, by fragment operetki zabrzmiał przekonująco i nie karykaturalnie w ustach wykonawcy, stąd tez mój strach - pomimo głębokiego przekonania o tym, iż Szymon jest w stanie sprostać każdemu wyzwaniu, jako rockandrollowiec i radomianin;), a przede wszystkim jako człowiek, który zawsze chwyta wiatr w żagle i korzysta z okazji, by sprawdzić sie w rożnego rodzaju muzyce. Wracając jednak do samego występu, nie zamierzam go analizować, bo i po co, aria jest nam dobrze znana, a dzięki wyjaśnieniu pana Kaczyńskiego potrafimy ja również usytuować w kontekście całej operetki. Chciałabym jednak zauważyć, ze, jak wspomniałam, wykonanie operetki, które byłoby w stanie nas poruszyć i oddać dramatyzm sytuacji nie jest zwykłą suma składników technicznych, umiejętności i przygotowania - konieczne jest jeszcze cos, ta iskra, która jeszcze bardziej, niż w przypadku utworów, nazwijmy je ¨niefabularnych¨, pozwala przenieść historie i zawarty w niej artyzm oraz pewna prawdę na plan uniwersalny. Coby nie gmatwać mojego wywodu - potrzebne jest to cos, co pozwoli nam zapomnieć o kontekście i poczuć to, co najgłębiej zawarte w utworze, czyli jego przekaz, jego prawdę, co pozwoli nam zaktualizować go na nasz własny użytek. Trzeba, podsumowując, zaśpiewać poprawnie, ale przede wszystkim trzeba wyjść poza sztywną ramę kontekstu i poprawności.
Nie ukrywam, ze wykonanie Szymona było dla mnie bardzo dalekie od oryginału: nie była to aria huzara, który w niewoli tęskni za ukochana, lecz wyznanie mężczyzny, który w swoim osobistym cierpieniu tak naprawdę najboleśniej odczuwa oddalenie, brak osoby, którą kocha. W moim odczuciu, Szymon nie odtworzył tej operetki, jej nastroju tragicznego napięcia, znacznie bardziej było to wyznanie przepełnione smutkiem, nie tyle świadomością nieuchronności, co zwyczajnego chłodu ¨tu i teraz¨, tego bezczasu, który odczuwamy najbardziej, gdy dzieli nas coś, czego nie możemy pokonać - choć zabrzmi to banalnie (nie dla mnie jednak), nawet odległość, jedna z tych prozaicznych przeszkód, która nawet w XXI wieku może okazać się murem bez bram... Jednym słowem, Szymonowi udało się, w moim osobistym odczuciu, wykreować coś zupełnie nowego na przestrzeni znanego utworu - nastrój aktualny i dający się przeżyć, zrozumieć, zaaplikować do sytuacji każdego z nas... Zaśpiewał z melancholia człowieka wrażliwego, z pazurem bezkompromisowości, z ta nuta autentycznego cierpienia, która najbardziej przekonuje nas właśnie w muzyce rockowej... Jestem pod absolutnym wrażeniem, coby użyć celowo wynaturzonej hiperboli, zwłaszcza dziś, zwłaszcza tutaj... Wielkie dzięki, Szymon.

alge

Reedycja płyty "Bezczas"

CD + DVD

06.11.2006

"Gdzie jesteś dziś"

"Bezczas"

14.11.2005

"Życie jak poemat"