Oficjalny Serwis zespołu Szymon Wydra & Carpe Diem :: Żyj chwilą, ale nie cudzą... || 12 02 2012, godz. 04:56
↓ Do dołu ↓
 
» www.wydra.pl « Napisz do Szymona Promocja i koncerty: Management tel. 0 606 618 607
 
Zaloguj się
 

 Nazwa użytkownika

 Hasło

 Zapamiętaj mnie


Nie masz u nas konta?
[ Zarejestruj się ]

Nie pamiętasz hasła?
[ Odzyskaj hasło ]

 

Menu główne
   

Zobacz:
 

Kliknij
Polecamy!
 

Wybrane z galerii
   

Sport
 
Zespół Szymon Wydra & Carpe Diem kibicuje drużynie

RKS Radomiak Radom
 


Bezczas


Recenzja „Bezczas”

W teorii literatury istnieje pojęcie powieści totalnej, oznaczające powieść, która burzy ustalone reguły znanej nam rzeczywistości, jednocześnie tworząc własny, alternatywny i kompletny świat ze wszystkimi tego konsekwencjami. Ja rozszerzyłabym owo pojęcie również na muzykę – istnieją, moim zdaniem, utwory totalne, które wyrywają rzeczywistość z korzeniami po to, by zrekonstruować ją w taki sposób, w jaki czuje artysta. Sądzę jednak, że warunkiem koniecznym, aczkolwiek niewystarczającym, by utwór taki ogarnął całość postrzegania świata przez odbiorcę, jest wspólnota odczuwania, przeżywania pewnych emocji, dlatego też dla każdego z nas inny kawałek stać się może utworem totalnym. W moim odczuciu, dwa utwory osiągnęły ten wymiar: pierwszym z nich jest „Żołnierz”, drugim „Bezczas”.

Wielokrotnie słuchając, zastanawiając się nad „Żołnierzem”, stawiałam sobie pytanie: co decyduje o jego sile, w jaki sposób tworzy on mikrokosmos, który przez ponad 4 minuty sprawia, iż obiektywna rzeczywistość wydaje się odległa i bez znaczenia? Odpowiedź raczej nieporadna, bo siląca się na racjonalizm kazała mi niezmiennie widzieć przyczynę w absolutnej jedności muzyki, tekstu, wokalu, emocji, umiejętnie rozwijanego napięcia, które idealnie tworzą klimat odpowiadający uczuciom, o jakich mówi utwór. Nie o „Żołnierzu” dziś jednak mowa – otrzymaliśmy właśnie od zespołu zupełnie nowy utwór, o którym bez wątpienia mogę powiedzieć, iż wykracza on poza tradycyjnie pojmowane ramy piosenki, która o czymś mówi, do czegoś nawiązuje, ma przesłanie. Nie – ta piosenka ma moc sprawczą, bowiem na kilka minut wysyła w kosmos, laminuje rzeczywistość, by na chwilę przestała być istotna.

Wielokrotnie zdarzyło mi się stwierdzić, iż tekstopisarstwo ma w sobie wystarczająco dużo pułapek, by zajmowali się tym jedynie ludzie o mocnych nerwach, łatwo bowiem w jednym krótkim tekście obficie nagrzeszyć. Główne niebezpieczeństwo, które czyha na tekściarzy, to przerost formy nad treścią lub całkowity brak treści, banalność, bełkot, nieadekwatność użytych środków z stosunku do zawartości. Dlaczego o tym mówię w kontekście „Bezczasu”? Otóż, jest to jeden z tych utworów, w których nie ma ani jednego zbędnego słowa, co więcej, w którym każde słowo nafaszerowane jest znaczeniami. Zdajemy sobie jednak sprawę, iż przy takim ładunku emocjonalnym bardzo łatwo można stracić równowagę i skręcić utworowi kark jakimiś górnolotnymi komunałami, zwłaszcza jeśli poruszany temat jest jednym z najbardziej eksploatowanych w kulturze, jednakże „Bezczas” niezwykle delikatnie dotyka owych kwestii, kreując oszczędne obrazy, operując bardziej ciszą i niedopowiedzeniem, niż krzykiem:

Chłód i cień
Już czas na sen
Zachód słońca żegna dzień
I ścichł twój szept
Twój wzrok też zgasł
Wokół tylko cisza

Styl taki, wyzbyty z krzykliwej ornamentyki i frazeologii maniakalno – depresyjnej pozwala na współodczuwanie, daje bowiem wrażenie szczerości. Utwór – jak wiele innych utworów Carpe Diem - ma charakter jednostkowego wyznania, bardzo wprawdzie intymnego, jednakże dla wielu z nas brzmiącego jak nasze własne myśli ubrane w słowa:

Znów jest zmierzch
Bez gwiazd wśród łez
Każda myśl to cierń
Bo los z nas drwi
Drwi z nas co dzień

Jednym z najbardziej przejmujących momentów utworu są słowa:
 
Mur bez bram
Ja tu ty tam gdzieś po drugiej stronie nieba
Pięć twych zdjęć
I list, w nim wiersz
Ciebie nie ma

Utwory o śmierci, o tym, co pozostawia ona w tych, którzy zostają sami z przytłaczającą koniecznością życia, predestynowane są do tego, by powielać łzawe i konwencjonalne schematy, handlujące tanim wzruszeniem, częściej jednak wywołujące niesmak i wrażenie podpiętej ideologią tandety. Tutaj autor tekstu daleki jest od chęci wywołania wzruszenia: kreuje on jedynie obrazy, lekko zarysowane, w których przewija się nienazwana, ale doskonale wyczuwalna samotność. Okazuje się, że pustkę, brak nadziei, zwyczajną niezgodę na śmierć ukochanej osoby, można wyrazić słowami. Kulminacją utworu, w której napięcie dochodzi do najwyższego punktu, zdają się być słowa:

Wciąż tak trwam z pustką sam na sam
W beznadziei trwam
Jak mam żyć
Nie ma sensu nic
Chcę do ciebie iść

Wołanie, tym razem wyraźne i przejmujące: chcę do ciebie iść, bo gdy połowa życia umiera, druga w żaden sposób nie chce reanimować rzeczywistości wypełniając pustkę wspomnieniami, zdjęciami, listami, protezami szczęścia, które ranią serce unaoczniając pustkę. Miłość silniejsza od śmierci? A może śmierć silniejsza niż życie, które żywi się miłością? Bunt? Sprzeciw? A może bezsilność? Sądzę, że interpretacja nie może być narzucona ani zasugerowana, bowiem każdy z nas patrzy, odbiera ten utwór z perspektywy własnych doświadczeń. Pomóc nam w tym może muzyka, która idealnie podkreśla punkty ciężkości utworu i rozwija się do samego końca, spinając całą kompozycję klamrą ciszy. Podobnie jak ze słowami, nie zauważam tutaj ani jednego zbędnego dźwięku, każdy z nich, niczym cegły, budują szczelny mikroklimat „Bezczasu”, któremu największą jednak wyrazistość i najsilniejszy przekaz nadaje bez wątpienia wokal Szymona, oscylujący emocjonalnie między szeptem a krzykiem, będący jednak wciąż wyznaniem, w pełni uświadomionym koniecznością monologiem, na który odpowiedź jest tylko po tamtej stronie nieba...

Z całą pewnością, „Bezczas” jest utworem wielowymiarowym, nie dającym się jednoznacznie określić ani zanalizować, bowiem za każdym razem towarzyszą mu inne odczucia, połączone wspólnym mianownikiem: mianowicie świadomością, iż jest ktoś, kto tak samo przeżywa i nie wstydzi się o tym mówić. Utwór ten nie ma jednak dla mnie właściwości kanalizujących uczucia, nie oczyszcza ze strachu, nie nabłyszcza nadziei na wysoki połysk, wręcz przeciwnie – spiętrza te uczucia, być może dla tego, iż „Bezczas” zbiegł się w czasie, a nawet wyprzedził rzeczywistość... Byłabym ostrożna jednak w nadawaniu mu jednej z etykietek: pozytywny bądź negatywny, optymistyczny lub pesymistyczny, bowiem każdy może odczytać go na swój sposób. Dla mnie osobiście niesie on czytelny przekaz, by ludzi nie odkładać na później, bo zwyczajnie może ich zabraknąć. Jeśli mieszkamy pod tym samym niebem, jeśli mamy komuś coś do powiedzenia, jeśli na kimś nam zależy, nie zostawiajmy tych uczuć na lepsze czasy – czasem wystarczy słowo, czasem telefon, jakakolwiek forma bliskości, by stworzyć komuś raj wbrew wszystkiemu... Być może jedyny raj, jaki będzie mu w tej wieczności dany...


Dodana:   czwartek, 14 lipca 2005
Recenzent:  alge
Wynik:
Odsłon: 5451

  

[ Powrót do listy ]


Wysłany przez Marycha opublikowano 12 06 2008 - 19:30
Moja ocena:


Wysłany przez anecik♫ opublikowano 03 06 2008 - 21:25
Moja ocena:


Wysłany przez California opublikowano 20 01 2007 - 09:05
Moja ocena:


Wysłany przez mathox opublikowano 29 12 2006 - 19:48
Moja ocena:
DLA MNIE TA PIOSENKA KOJARZY SIE BARDZO NIE MILE .MOJA ZONA JUZ PRAWIE NIE ZONA PO WYSLUCHANIU TEJ SMUTNEJ PIOSENKI ODESZLA Z INNYM FACETEM ZOSTAWIAJAC DZIECI.PO PRZECZYTANIU RECEZJI WYDAJE MI SIE ZE ZLE ODEBRALA ZROZUMIALA CO ARTYSTA CHCIAL PRZEKAZAC,CO CZUL


Wysłany przez gsha opublikowano 30 01 2006 - 11:38
Moja ocena:
po prostu przepiękna piosenka - czekam teraz na koncert w Warszawie- pozdrowienia


Wysłany przez kotka69 opublikowano 06 01 2006 - 10:16
Moja ocena:
Chciałam bardzo pogratulować takiej piosenki jaką stworzyliście. Bardzo mi sie podoba. Słucham ją prawie na okrągło. Jeszcze raz gratuluję. Pozdrawiam:)


Wysłany przez Kishlaczkowa opublikowano 29 12 2005 - 12:50
Moja ocena:
Kocham piosenkę "Bezczas"!!! Słucham jej nałogowo :) choruję na nią. Dziękuję, że stworzyliście ten utwór, nareszcie gdy jest mi źle mam utwór, który mogę włączyć i zapomnieć o wszystkim co dookoła się dzieje... wtedy jestem ja i "Bezczas"... Jeszcze raz DZIEKUJĘ! Jesteście kochani! :)


Wysłany przez darias2 opublikowano 07 12 2005 - 20:23
Moja ocena:
To jest wlasnie to!!!!!!! Zajefajny utworek, tylko sluchac i sluchac. Szymonie brawo, aby tak dalej


Wysłany przez Ewelina_Królewna opublikowano 26 11 2005 - 15:42
Moja ocena:
Alge pięknie to opisałeś. Zapytaj tylko Szymona o kim to jest.... Ciekawe czy Ci odpowie...? Jesli poznasz prawdę napisz do mnie proszę.... Pozdrawiam serdecznie :)


Wysłany przez przemekg opublikowano 22 11 2005 - 14:09
Moja ocena:


Wysłany przez .:kasia:. opublikowano 10 09 2005 - 02:16
Moja ocena:


Wysłany przez milenalazarczyk opublikowano 17 08 2005 - 12:16
Moja ocena:


Wysłany przez Gabcia opublikowano 09 08 2005 - 12:41
Moja ocena:
Piękny, refleksjyjny i nastrojowy utwór w wykonaniu Szymona i zespołu jak zwykle elekrtyzuje każdego wrażliwego słuchacza.


Wysłany przez karolcia opublikowano 14 07 2005 - 10:30
Moja ocena:
Zamieszczone na stronie znaki towarowe i loga graficzne są własnością ich autorów. Strona powstała w systemie MDPro
Wykonanie oraz dodatkowe kodowanie - Marek Kusak (Maro) - 2004. Projekt Logo CD - Bartłomiej Katana, obróbka graficzna - Maro. Współpraca Anna Kęsek (Alge)