Płyta "Teraz wiem"
Czas trwania płyty: 39:09
In...
Po bardzo długim i pełnym oczekiwania weekendzie, 16-ego grudnia w poniedziałek wreszcie udało mi się kupić płytę Szymona i Carpe Diem “Teraz wiem”. Zamiast iść na zajęcia, pobiegłam do wrocławskiego empik-u, aby za 34,99 PLN nabyć ów wymarzony krążek. Postanowiłam wrócić na zajęcia, ale z nudnego wykładu z językoznawstwa nic nie pamiętam, bo całą moją uwagę zaabsorbowało niewielkie pudełko o gustownej okładce z nastrojowym zdjęciem, nie czekając więc aż napotkam na swej drodze jakiś sprzęt grający rozpakowałam je. I tutaj pierwsze rozczarowanie. Mimo że są teksty wszystkich utworów, moim zdaniem książeczka jest trochę niedopracowana – brakuje kilku ważnych dla mnie informacji, a teksty nałożone na zdjęcia są mało czytelne. Dalej jednak było już dużo lepiej – pierwszej nocy przesłuchałam płytę 17 razy! (Ach, co to była za noc! Następnego dnia zwlekłam się z łóżka dopiero o 15.00) Oto kilka moich spostrzeżeń, całkiem subiektywnych, bo jak mówi mój wykładowca od językoznawstwa, wszystko w życiu jest subiektywne...
1. 'Poznański' 2:53
Stara mądrość ludowa mówi, że dobry początek to połowa sukcesu. Pierwszy utwór jest nienajgorszym początkiem, powiem więcej – całkiem dobrze oddaje klimat płyty. “Poznański” zaczyna się bardzo ciekawie, dynamicznie, pomysłowo, potem – niestety – jest już trochę gorzej, nieco schematyczny refren, zarówno od strony tekstu jak i muzyki. Co do słów, ich autorem jest niejaki Robert Piekarski (wybaczcie mi moją ignorancję, ale nie mam pojęcia, któż to taki...) nie rzuciły mnie one na kolana. Zwrotki, nie licząc kilku potknięć typu: “milion świetlnych lat ode mnie” czy “niepokój serce moje drze” są dość ciekawe, refren zaś wymęczony... Najpoważniejszy zarzut, jaki mogę postawić tej piosence, to fakt, że trwa ona niecałe 3 minuty. To zdecydowanie zbyt krótko, ja rozkręcam się dopiero przy trzeciej minucie:-) Z drugiej strony milszy mi niedosyt, niż przesyt...
2. 'Pozwól mi lepszym być' 3:41
Drugi utwór na płycie nastraja optymistycznie. Łagodny wstęp przechodzi w ostrzejsze rozwinięcie, aż wreszcie dociera do bardzo dobrego refrenu. Fajny pomysł na piosenkę, która zaskakuje niemalże do samego końca. Tym razem nie przyczepię się nawet do tekstu.
3. 'Ty czy ja' 3:31
Zdecydowanie najpiękniejsza piosenka na płycie, jak mawia Robert Leszczyński – nie zmieniłabym w niej ani jednej nuty. Absolutna jedność muzyki, słów i wokalu, genialnie stopniowane emocje i inne tego typu sprawy, które kompletnie mnie nie obchodzą, bo ten utwór przepływa przeze mnie jak (właściwie sama nie wiem jak co, ale oszczędzę Wam moich nieudanych poetyzmów). Podkreślić należy również, że autorem tekstu jest Jacek Cygan, który za pomocą niewielu słów, nie nadużywając patetycznych frazesów potrafi wspaniale oddać uczucia i nastroje, jakie grają w danej piosence i w możliwościach wokalnych śpiewającego. Jestem na tak.
4. 'Teraz wiem' 3:11
Piosenka promująca album “Teraz wiem”. Czego by o niej nie mówić, jest dobra – melodyjna, ale nie banalnie, doskonale zaśpiewana i zagrana. Dodatkowym plusem jest tekst autorstwa Szymona, choć niektórzy się go czepiają. Ja jednak wierzę, że Szymonowi rzeczywiście do nieba nie po drodze... mam przynajmniej taką nadzieję:-) Wiem, że wiele osób usłyszawszy tę piosenkę rozczarowało się, gdyż oczekiwali, że Szymon po wyjściu z Idola wreszcie da czadu waląc po garach, jednakże łagodniejsza, bardziej melodyjna muzyka nie jest niczym, co umniejsza wartość Szymona i jego płyty – są na niej bowiem ciekawsze utwory!
Swoją drogą, gdy po raz kolejny widzę w TV roznegliżowanego Szymona na szpitalnym łóżku, mam ochotę wyłączyć telewizor...
5. 'Czarodzieje' 3:53
Drugi tekst Jacka Cygana podoba mi się trochę mniej, ale muzycznie utwór jest bez zarzutu. Delikatnie zagrane zwrotki wprowadzają kontrast z mocniejszym refrenem. Na pierwszym planie zdecydowanie głos Szymona. Bardzo mocny punkt płyty.
6. 'Kanibal' 3:00
Miła niespodzianka dla tych, którym nieobca jest działalność Szymona sprzed “Idola”. “To ty” Deszczowych Psów w nieco okrojonej i przearanżowanej wersji. Lepszej czy gorszej? Ocena należy do każdego, kogo interesują takie porównania i będzie ona z pewnością subiektywna. W każdym razie utwór jest inny. Mnie osobiście bardziej podoba się wersja Deszczowych Psów, zagrana bardziej dynamicznie i melodyjnie, zaśpiewana bardziej żywiołowo, z nieco innym i dłuższym, a przez to bardziej interesującym tekstem, choć wersja albumowa nie jest wcale najgorsza. Mimo wszystko uważam, że jest to jeden z najbardziej udanych kawałków na płycie, rewelacyjna kompozycja i tekst (autorstwa Szymona, a jakże!). Mam nadzieję, że jej obecność jest ukłonem w stronę Deszczowych Psów i że możemy spodziewać się jakiejś dalszej współpracy pomiędzy nimi a Szymonem...
7. 'Sam tego chcę' 3:36
Z przykrością muszę stwierdzić, że z piosenek, do których słowa napisał Szymon, ta podoba mi się najmniej. Wszystko jest niby na swoim miejscu, ale czegoś mi brakuje – może pomysłu? Piosenka trochę monotonna, schematyczna, taki “zapychacz płyty”. Kiepsko też z zapamiętywalnością – po pierwszym przesłuchaniu nie mogłam przypomnieć sobie ani melodii, ani tego, o czym ten kawałek jest. Jednakże po dokładniejszym przesłuchaniu i wczytaniu się w słowa nie mogę nie pochwalić ich autora.
8. 'Patent' 3:10
Utwór ten chyba najmniej podoba mi się z całej płyty. Może w wersji koncertowej zabrzmi on nieco inaczej, bo teraz brakuje mi klimatu, który pozwoliłby mi zrozumieć jego treść i środki użyte do jej przekazania. Krótko mówiąc, (Pan wybaczy, Panie Robercie!) nie przekonuje mnie ani wchodzenie z wytrychem w sny, ani gaszenie jaśniejszej strony duszy, ani tym bardziej wpychanie w otchłań dzień za dniem! Komuś chyba na tę piosenkę zabrakło patentu...
9. 'Nasze kłamstwa' 4:27
Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że uwielbiam tę piosenkę. Nie dość, że najdłuższa :-), to jeszcze tekst napisany został przez Szymona. Jest to jeden z tych utworów, w których osoba Szymona, jego wokal, potencjał, jego magnetyzm dominuje. Nic dodać, nic ująć. Tylko słuchać...
10. 'Marzeń nigdy dość' 3:09
Jeden z najlepszych kawałków na płycie. Tekst, któremu niczego nie brakuje, może poza faktem, że jego autorem nie jest Szymon:-) Świetny początek, potem też nieźle. Po raz kolejny możemy przekonać się na własnej skórze, że Szymon jest mistrzem interpretacji, emocjonalnego wgryzania się w utwór, nawet jeśli nie on jest autorem słów. Poza tym, pięknie śpiewa po polsku, co w dzisiaj jest rzadkością, wystarczy wspomnieć choćby o hip-hopie (aha, przeciaż tam nikt nie śpiewa...)
11. 'Koniec z tym' 4:18
Znany z sopockiego koncertu kawałek, który tak naprawdę pozwolił nam poznać zespół Carpe Diem, szkoda więc, że nie promował on płyty. Rewelacyjnie zagrany utwór, perfekcyjnie stopniowany emocjonalnie i chyba jedyny na całym krążku, w którym muzyka wysuwa się na pierwszy plan, czym nie przeszkadza jednakże Szymonowi w dodaniu do piosenki kawałka siebie. A kawałek to spory, bo Szymon jest również autorem słów i jak to bywa w jego tekstach, ma on nam coś do powiedzenia. Wbrew pozorom, mało urozmaicony refren może być zapowiedzią czegoś nowego, czegoś lepszego – być może nowej płyty, która stylem nawiąże w większym stopniu do klimatu “Koniec z tym”. Cieszy mnie, że właśnie ta piosenka zamyka cały album i to wcale nie dlatego, że Szymon śpiewa “koniec z tym”...
...out
Pora na podsumowanie. Szymon Wydra był największą indywidualnością I edycji Idola, najdorzalszym z wykonawców i najbardziej profesjonalnym z muzyków. Zachwycił mnie swoim głosem i umiejętnością przelania swoich uczuć na mnie, telepatyczną więzią nadawcy, odbiorcy i komunikatu (to przez to językoznawstwo). Problem z Idolem jest jednak taki, że jest to szoł na potrzeby TV, dlatego należy z dystansem podejść do tego, co nam zaserwowano... Każdy oczekiwał po Szymonie czegoś innego – jedni tego, że będzie kontynuował swoją działalność artystyczną w stylistyce bliskiej Idolowi, inni, że wreszcie pokaże pazury, zaryczy jak przystało na długowłosego, groźnego rockmana. I jedni i drudzy chyba trochę się zawiedli słuchając “Teraz wiem”, ale nie można przecież zapomnieć, że Szymon nie narodził się w Idolu, jest więc już świadomym swoich artystycznych wyborów wokalistą i autorem tekstów. Wszystkie kompromisy, na jakie musiał się zgodzić przy nagraniu tej płyty niech będą dla nas, jego fanów, obietnicą, że nie spocznie na laurach i że będzie dążył do tego, aby tytuł Idola, jaki niewątpliwie otrzymał, nie był jedynie pustym słowem.
Note?
Prawdziwych talentów oceny nie obejmą, ale po takim długim słowotoku nic tak nie przemawia do odbiorcy jak sucha cyferka... Przyjmijmy, że skala będzie 10-stopniowa. Muzycznie, płytę oceniam na 9,5, bo bardzo lubię taką muzykę – melodyjną, czasem spokojną i łagodną, a czasem zadziorną; tekstowo na 8 (przy czym teksty Szymona i Jacka Cygana oraz Krzysztofa Jaryczewskiego podobają mi się bardziej). Najlepsze teksty na płycie to “Kanibal” oraz “Ty czy ja”. Najlepsze kompozycje to “Ty czy ja” i “Koniec z tym”. Stronę wokalną oceniam na 10 – wiadomo dlaczego. Jaka więc będzie ogólna ocena płyty? Sami wyliczcie sobie średnią, jeśli chcecie...
Słabe punkty płyty? Trzeba o nich powiedzieć. Po pierwsze, jest zbyt krótka (39:09). Po drugie, nie wszystkie teksty zostały napisane przez Szymona. Trzeci słaby punkt to brak utworu “Poza czas”...
Mocne punkty? Nie trzeba długo się zastanawiać – najmocniejszą stroną płyty jest Szymon – jego obecność, głos. Poza tym piosenki “Kanibal” i “Koniec z tym” pozwalają przypuszczać, że kolejny album Szymona będzie jeszcze lepszy, jeszcze bardziej ‘jego’.
To tyle. Jak myślicie, co teraz powinno się pojawić? Zachęta, żeby kupić płytę? Może. Ale nie będę nikogo namawiać. Sami zdecydujcie.
21.12.2002
Post scriptum do recenzji
Święta skłoniły mnie do dopisanie jeszcze kilku słów do mojej recenzji.
Na debiutanckiej płycie Szymona i jego zespołu jest wiele o marzeniach, o snach, ale ja chcę powiedzieć coś tylko o moich osobistych marzeniach. Jedno z moich marzeń już się spełniło – pojawił się na tym świecie człowiek, który wypełnił muzyczną czarną dziurę w moim życiu. Kiedyś wydawało mi się, że najpiękniejsza na świecie jest cisza – dziś wiem, że istnieją ludzie potrafiący wspaniale tę ciszę zagłuszyć... Domyślam się, że marzeniem Szymona było nagranie debiutanckiej płyty – udało mu się, choć nurtują mnie pewne wątpliwości: czy to jest to, o czym marzył? Na ile jest to jego płyta, a na ile szoł biznes nas oszukał? Czy Szymon, wydawać by się mogło, rockman z krwi i kości, jest tutaj sobą? Czy możemy włożyć jego płytę do jednego worka z Alą Janosz i Ich Troje – plastikowych jak ogrodowe krasnale? Czy przekonują Was jego teksty?
Mam jeszcze jedno marzenie: chciałabym, aby Szymon nigdy nie zapomniał, kim jest. I żeby nigdy nie rezygnował ze swoich marzeń, o których tak często śpiewa, żeby nie zgadzał się na kompromisy za cenę swoich snów. Aby nigdy w jego tekstach nie mieszkała żadna Agnieszka, sępy miłości nie krikały, a morła cienie nie tonęły w morzu łez...
27.12.2002 Dodana: niedziela, 16 stycznia 2005 Recenzent: alge Wynik:      Odsłon: 5551 Język: pol
|