Dni Rawicza w ....... Rawiczu
Integracji ciąg dalszy. W związku z wyjątkowym koncertem w Rawiczu teraz nastąpi wyjątkowa relacja... pisana przeze mnie ale w 3 osobach , czyli Marcelinki, Vienne i Nety.
Nadszedł ten wyczekiwany piątek. Wieczorem przecinając mrok i pokonując bandy atakujących komarów mknęłyśmy cdmeganowozem 40 km/h przez wrocławskie korki w takt „Życia jak poemat”, modląc się jak w „Mojej modlitwie” o cud zdążenia na czas!!!! O godzinie 21.27 minęłyśmy tabliczkę RAWICZ. Dotarłyśmy na miejsce i montując się w dzikim tłumie usłyszałyśmy pierwsze takty „Mojej modlitwy”. Po długim, zimnym i deszczowym sierpniu wrzesień rozpoczął się letnim wieczorem pod gwiazdami, a my czułyśmy się jak na pewnym długim weekendzie ;-)
Koncert był ucztą muzyczną, który wzbogacił się o nowe dźwięki gitary Hektora, klawiszy Karola i uderzeń perkusji Jarunia. My jako wytrawni wyjadacze muzyczni CD w każdej postaci, zauważyliśmy każdą nową nutę, porażającą jak sylwestrowe fajerwerki. Publiczność Rawicza była spragniona i wytęskniona rocka, który rozbrzmiewał ze sceny. Większa część ludzi szalała tańcząc pogo, klaszcząc i śpiewając ile sił w płucach, a przekrój wiekowy… no cóż w pierwszym rzędzie stały dwie przemiłe panie naprawdę starsze!!!! I myślę, że były zachwycone występem. Ich wnuczęta mają spore szanse w tym roku dostać pod choinkę najnowsza płytę CD!! Niuniek śpiewał przewspaniale, powodując burze „mózgów”, kisiel w majtkach i arytmię damskich serc. Karol tak kręcił dupcią, że zaraz po koncercie producent „Tańca z gwiazdami” błagał go telefonicznie o występ w najnowszej wrześniowej edycji. Karol był jednak twardy, gdyż z nową fryzura ma angaż w FashionTV i nie ma czasu na pierdoły (*) Jedynie Piotrek zachował stoicki spokój i z wrodzonym opanowaniem po koncercie czytał Biblię i cytował nam jej najpikantniejsze fragmenty ;) Jarrrunio swymi umięśnionymi jak Pudzian rękami wybijał takty z taką pasją, że nawet okoliczne panie z charakterystycznym nakryciem głowy nie mogły się opanować przed wybijaniem rytmu stopami…depcząc co po niektórych fanów… Auaaa ;) A Hektor wdzięcznie obdarzał zgromadzoną publikę nieśmiałymi choć promiennymi uśmiechami spod wpół- przymkniętych powiek… Naturalny balejaż Niuńka zniknął w tajemniczy sposób (zapewne dzięki panom oświetleniowcom) w odcieniach brązu i czerwieni :twisted: Nie zawiodła również ekipa techniczna, oferując wspaniałe nagłośnienie, dojazd i wielkie serce…
Po koncercie Szymon obdarował fanów ciepłem, serdecznym powitaniem i uśmiechem. Każdy, kto tylko tego zapragnął mógł dostać autograf, zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie (niektóre panie ze szczęścia w tym momencie weszły na stół…co zostało uwiecznione.. :twisted: ) i kupić płytę. Obu stronom naprawdę ciężko było się rozstać, oby do następnego spotkania! Bardzo miło było nam poznać dwie nowe nasze forumowiczki – Magdę i Olę – pozdrawiamy! Również ucieszyła nas obecność Alge, Angeli, Ami, Eweliny, Karolci i nasza własna ;) I pamiętajcie o Carpe Diem – i tak wszyscy zginiecie :twisted:
(*) Opis proszę należy potraktować z lekkim przymrużeniem oka. Admin. Dodana: poniedziałek, 04 września 2006 Recenzent: Marcelinka, Neta i V Wynik:      Odsłon: 2566 Język: pol
|