Oficjalny Serwis zespołu Szymon Wydra & Carpe Diem :: Żyj chwilą, ale nie cudzą... || 12 02 2012, godz. 05:14
↓ Do dołu ↓
 
» www.wydra.pl « Napisz do Szymona Promocja i koncerty: Management tel. 0 606 618 607
 
Zaloguj się
 

 Nazwa użytkownika

 Hasło

 Zapamiętaj mnie


Nie masz u nas konta?
[ Zarejestruj się ]

Nie pamiętasz hasła?
[ Odzyskaj hasło ]

 

Menu główne
   

Zobacz:
 

Kliknij
Polecamy!
 

Wybrane z galerii
   

Sport
 
Zespół Szymon Wydra & Carpe Diem kibicuje drużynie

RKS Radomiak Radom
 


Moja modlitwa


"Moją modlitwę" już od dobrych kilku tygodni możemy usłyszeć w stacjach radiowych jako kolejny, piąty już singiel z płyty "Bezczas", nie wypada więc nie skomentować tego wyboru. Problemem, mówiąc przekornie, drugiego krążka Carpe Diem jest, o czym nie trzeba chyba nikogo przekonywać, jego przebojowość: prócz tego, iż zawiera on utwory przemyślane tekstowo, różnorodne emocjonalnie, ale spójne jeśli chodzi o zamysł o kompozycję, prócz tego, że jest płytą mądrą, nonkonformistyczną w warstwie światopoglądowej (wprawdzie nie jest to hiphopowo buńczuczny protest przeciwko rządom braci tudzież społeczne lizusowstwo dla mas, jednakże nie proponuje on łatwych rozwiązań na skróty, stawiając raczej na trudniejszą drogę: drogę walki o samego siebie, o własne człowieczeństwo a także o stawianie sobie - i przede wszystkim sobie - zawsze wysokich wymagań), jednocześnie jednak ubraną w proste środki przekazu: melodyjny rock nowocześnie zaaranżowany i zagrany, bez fałszywego patosu czy marketingowo uzasadnionych chwytów w warstiwe muzycznej.

Każdy, kto miał do czynienia z całością płyty mógł zauważyć, iż jej kompozycja jest niezwykle spójna, co nie zmienia faktu, że poszczególne utwory to - pokuszę się o odrobinę grafomaństwa na rzecz słusznej w tym miejscu hiperboli - całkowicie odrębne byty o wielkim ładunku emocjonalnym, wystarczy wspomnieć trzy, moim zdaniem, utwory totalne: "Ostatni anioł", "Żołnierz - za waszą i naszą krew" oraz "Bezczas". Wiele jest na płycie kompozycji, które zasługują - choć nie o zasługi tutaj przecież chodzi - na to, by medialnie reprezentować płytę, bowiem cechuje je tzw. przebojowość - cokolwiek owo pojęcie-wytrych miałoby znaczyć. "Wojna serc", "Siła wiatru", "Musisz uwierzyć" czy "Nie chcę" to kawałki zaczepne, niepowtarzalne, energetyczne, drapiące w ucho. Czy "Moja modlitwa" jest więc dobrym wyborem?

Począwszy od tytułu nasuwają się wątpliwości: skojarzenia zdają się być oczywiste. Wystarczy jednak wsłuchać się w tekst utworu, a także spojrzeć szerzej na twórczość Carpe Diem (i nie mówię tutaj jedynie o emblematycznym "Do nieba nie chodzę", ale również - i z premedytacją - o ludzkim wymiarze utworu "Poza czas"!), by zrozumieć zabieg, jakim było nadanie właśnie takiego tytułu dziesiątemu utworowi z płyty. Tekst, przypomnijmy, autorstwa Szymona, Zbyszka i Roberta Piekarskiego, uderza swoją bezpośrednością i brakiem jakiegokolwiek kompromisu wobec zasad, które tak jasno definiują człowieczeństwo w kontekście - nie bójmy się tego słowa - bezczasu, nie zaś w kontekście wyświechtanych i usprawiedliwiających dziś wszystko "czasów". Refren jednak poddaje wszystko w wątpliwość: "co mi świat na dziś wymyślił?", co tak drastycznie kontrastuje ze zwrotką, iż każe zastanowić się nad sensem słowa "modlitwa", które przybiera tutaj przekorny, moim zdaniem, wymiar. Modlitwa, która nie wzbije się na wyżyny tego, co nadludzkie, modlitwa, która do nieba nie chodzi, bo jest jej nie po drodze, modlitwa człowieka, któremu nie obcy głód i strach - jedyna możliwa w świecie, w którym - nie zapominajmy! - ostatni anioł spadł. Nie mam ambicji, by interpretować czy przekonywać o jakimkolwiek kluczu interpretacyjnym do tego utworu, chciałabym jedynie zwrócić uwagę na to, iż nie jest od ani trochę utworem jednoznaczym, od samego początku po sam koniec: "ty także wierzysz w cud/ jak każdy z nas".

W kontekście całej płyty "Moja modlitwa" więc zajmuje miejsce wyjątkowe. Nie trudno zauważyć, jakimi kolorami malowany jest nastrój "Bezczasu" i jak wielka rozpiętość istnieje w przekazie, jaki odczytać możemy z poszczególnych piosenek. Kroś kiedyś bardzo mądrze powiedział: cztery strony świata są trzy: północ i południe, i "Bezczas" właśnie wskazuje nam owe dwa bieguny, ową drogę pomiędzy "Żołnierzem" a "Życiem jak poemat", pomiędzy "Bezczasem" a "Listem od Pana B.". "Moja modlitwa" jest poniekąd syntezą tego, o czym wcześniej tak dobitnie śpiewał Szymon: o tym definiującym nas wszystkich zawieszeniu pomiędzy naszym człowieczeństwem - kochanym, przeklinanym, od którego nie możemy uciec ani się uwolnić - a pragnieniem transcendencji w naszym życiu, pragnieniem, by stał się cud, choćby miał dotyczyć tylko i wyłącznie nas... Modlimy się, ale w tej modlitwie zawsze pozostaniemy tylko ludźmi - tylko i aż - tu i teraz, w jedynym dostępnym dla nas raju chwili, na ziemi, u boku drugiego, kochanego przez nas człowieka. Nie twierdzę, iż jest to deklaracja ateizmu - wręcz przeciwnie - jednakże utwór ten, jak i wiele innych kawałków Carpe Diem, uderza swoim nieprzejednanym humanizmem, ową koniecznością chwytania dnia, drobnych chwil szczęścia, bowiem dzięki nim tak naprawdę chronimy się przed bezczasem samotności.

Wywód ów, który był mi wyciekł spod palców, miał być jedynie odpowiedzią na pytanie, czy "Moja modlitwa" spełni swoje zadanie jako kolejny singiel z płyty, jak to jednak bywa przy braku samodyscypliny i przy bijącym sercu, poszedł w nieco inną stronę. Nie wiem, czy utwór ten zachwyci słuchaczy w takim samym stopniu, co "Życie jak poemat" czy "Bezczas" - widaocznie miałam dwóję z marketingu, ale wiem jedno: "Moja modlitwa" to nie tylko piosenka, która przebojowością dorównuje "Teraz wiem", ale przede wszystkim to kolejne wyzwanie dla nas, słuchaczy. Czy sprostamy jemu wierząc w cud? Którędy pójdziemy wśród tysięcy pytań i czarnych myśli, jakie każdego dnia stawiają nam nasze okoliczności? Niech każdy sam odpowie sobie na to pytanie. Ja osobiście dziękuję, że ktoś potrafi nam je jeszcze postawić.

Wybaczcie, rozpisałam się trochę...
Hmm
Wstyd Jeśli komuś udało się przebrnąć przez moje bazgroły, chylę czoła i gratuluję.
Oczko


Dodana:   wtorek, 18 lipca 2006
Recenzent:  alge
Wynik:
Odsłon: 2952

  

[ Powrót do listy ]
Zamieszczone na stronie znaki towarowe i loga graficzne są własnością ich autorów. Strona powstała w systemie MDPro
Wykonanie oraz dodatkowe kodowanie - Marek Kusak (Maro) - 2004. Projekt Logo CD - Bartłomiej Katana, obróbka graficzna - Maro. Współpraca Anna Kęsek (Alge)